<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187</id><updated>2011-07-31T00:03:05.434+02:00</updated><category term='GŁOWA'/><category term='HUELLE'/><category term='KOŚCIÓŁ MARIACKI'/><category term='DZIECIŃSTWO'/><category term='RILKE'/><category term='MORZE'/><category term='ZAZDROŚĆ'/><category term='NIEBO'/><category term='ZATOKA'/><category term='GODŁO'/><category term='PROCES PISANIA'/><category term='DOLINA'/><category term='OKNA'/><category term='BUDYNEK'/><category term='OLIWA'/><category term='LANGFUHR'/><category term='KASZUBY'/><category term='SZTUKA'/><category term='RATUSZ'/><category term='SOPOT'/><category term='WRZESZCZ'/><category term='GDAŃSK'/><category term='SCENA'/><category term='WOJNA'/><category term='TRAUMA'/><category term='JA'/><category term='POBYT'/><category term='KRZYŻ'/><category term='CHWIN'/><category term='KLUB PISARZA'/><category term='STARE PRZEDMIEŚCIE'/><category term='RODZINA'/><category term='DOLNE MIASTO'/><category term='LASY'/><category term='WOJNA ŚWIATOWA'/><category term='ŚWIAT'/><category term='POCZTA POLSKA'/><category term='GDAŃSK KOŚCIÓŁ MARIACKI'/><category term='CZYTANIE'/><category term='LAS'/><category term='KRAKÓW'/><category term='PRZEDMIEŚCIE'/><category term='TEATR'/><category term='TWIERDZA'/><category term='LITERATURA'/><category term='KOŚCIÓ MARIACKI'/><category term='INTERNET'/><category term='MĘŻCZYŹNI'/><category term='WIECZÓR AUTORSKI'/><category term='ARCHITEKTURA'/><category term='STOCZNIA'/><category term='KSIĄŻKA'/><category term='WESTERPLATTE'/><category term='CIAŁO'/><category term='GUTENBERG'/><category term='PISANIE'/><category term='WYSPA SPICHRZY'/><category term='MIASTA'/><category term='UCZUCIE'/><category term='POEZJA'/><category term='JARMARK'/><category term='GRANICZNE OBSZARY'/><category term='DZIEDZICTWO'/><category term='ŻURAW'/><category term='WSZECHŚWIAT'/><category term='GRASS'/><category term='WAŁĘSA'/><category term='MŁYN'/><category term='WARSZAWA'/><category term='PLAŻA'/><category term='BRZEŹNO'/><category term='KOBIETY'/><category term='PARYŻ'/><category term='MOTŁAWA'/><category term='ZASPA'/><category term='BLOG'/><category term='PRACA'/><category term='TĘSKNOTA'/><category term='POWIEŚĆ'/><category term='KOŚCIÓŁ'/><category term='GDAŃSZCZANIE'/><category term='GÓRA GRADOWA'/><category term='PARK'/><category term='AUTOR'/><category term='HISTORIA'/><category term='ULICA DŁUGA'/><category term='BEZDOMNY'/><category term='BLASZANY BĘBENEK'/><category term='DWÓR ARTUSA'/><category term='PAMIĘĆ'/><category term='PAŁAC OPATÓW'/><category term='OPOWIEŚĆ MIEJSKA'/><category term='STYPENDIUM'/><category term='KATEDRA'/><category term='KOCUR'/><category term='MALOWIDŁO'/><category term='POLACY'/><category term='KONCEPCJE'/><category term='PAPIER'/><category term='POCZTA'/><title type='text'>Pisarka Miejska Gdańsk | Danzig 2009</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>96</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-395438024799003302</id><published>2010-01-05T12:32:00.000+01:00</published><updated>2010-01-13T09:53:00.296+01:00</updated><title type='text'>Nowy blog!</title><content type='html'>... tematy polsko-niemieckie, pisanie i rozmyślanie o Gdańsku, będą kontynuowane również w nowym roku, a będzie się to odbywało na mojej nowej stronie internetowej &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href='http://www.sabrinajanesch.de'&gt;www.sabrinajanesch.de&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są tam też dokładniejsze informacje na temat mojej debiutanckiej powieści „Katzenberge”, która ukaże się jesienią 2010 roku nakładem wydawnictwa Aufbau-Verlag.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podpowiem jeszcze, że w piątek, 8 stycznia o godz. 11:05 w telewizji WDR zostanie nadany na żywo wywiad ze mną. Temat: Ja jako pisarka miejska Gdańska.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...i co najważniejsze: Wszystkim czytelnikom życzę radosnego i udanego roku 2010!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-395438024799003302?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://www.sabrinajanesch.de' title='Nowy blog!'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/395438024799003302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2010/01/nowy-blog.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/395438024799003302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/395438024799003302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2010/01/nowy-blog.html' title='Nowy blog!'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-5554922253838608957</id><published>2009-12-18T09:56:00.000+01:00</published><updated>2010-01-06T12:20:52.487+01:00</updated><title type='text'>Przy oknie II</title><content type='html'>Na początku sierpnia napisałam w swoim pierwszym wpisie do blogu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Na dworze świeci słońce, Gdańsk przywdział letnią szatę, a kwiaciarki ustawiły się dookoła mojego samochodu, tak więc do wieczora będzie otoczony goździkami i słonecznikami. Mewy przecinają niebo, będzie mi ich brakowało, wiem to już teraz."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak bardzo miałam wtedy rację! Dziś, niecałe pięć miesięcy później, kwiaciarki nie stoją już wokół mojego samochodu, żadne kwiaty nie wyrastają z niespodziewanych miejsc – dzisiaj w tym miejscu leży centymetrowa warstwa śniegu, wszystkie kałuże są zamarznięte, jest zima. Nie tylko mew będzie mi brakowało, przede wszystkim będzie mi brakowało ludzi z tego miasta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni wpis do blogu. Cóż jeszcze zostało do powiedzenia? Jak niesamowicie intensywny był to czas, pełen wrażeń, zadań, wyzwań? Sądzę, że to i tak jasno wynika z tego, co zostało napisane w blogu. Może powiem, co mnie czeka w najbliższej przyszłości: Od stycznia do marca będę korzystać ze stypendium Domu Pisarza w Stuttgarcie, gdzie będę dalej pracować nad moją gdańską powieścią (moją drugą powieścią). A jesienią 2010 roku ukaże się wreszcie moja pierwsza powieść "Katzenberge" (Kocie góry – przyp. tłum).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym – nie trzeba będzie długo czekać na następny blog pod moim nazwiskiem, który również będzie się zajmował tematyką polsko-niemiecką, podróżami na wschód i wielekroć opowieściami o historii i literaturze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim czytelnikom życzę zatem wszystkiego, co najlepsze i do zobaczenia już wkrótce!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-5554922253838608957?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/5554922253838608957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/przy-oknie-ii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5554922253838608957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5554922253838608957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/przy-oknie-ii.html' title='Przy oknie II'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-8750548641770510644</id><published>2009-12-16T10:37:00.000+01:00</published><updated>2010-01-06T12:20:00.643+01:00</updated><title type='text'>Dowód</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SyiqbRkz6VI/AAAAAAAAAGM/7ScazKaZzwY/s1600-h/DSCN4130.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SyiqbRkz6VI/AAAAAAAAAGM/7ScazKaZzwY/s400/DSCN4130.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5415765937464011090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śnieg! Gdańsk wygląda, jakby był posypany cukrem pudrem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wczorajszym pożegnalnym wieczorze autorskim, który oficjalnie zakończył stypendium, czas blogu również powoli zmierza ku końcowi...&lt;br /&gt;Jeszcze przynajmniej jeden raz znajdę czas na napisanie pożegnalnego wpisu do blogu, by wszystko odbyło się jak należy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-8750548641770510644?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/8750548641770510644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/dowod.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8750548641770510644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8750548641770510644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/dowod.html' title='Dowód'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SyiqbRkz6VI/AAAAAAAAAGM/7ScazKaZzwY/s72-c/DSCN4130.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-3673505355028077365</id><published>2009-12-13T15:26:00.000+01:00</published><updated>2010-01-06T12:17:39.936+01:00</updated><title type='text'>Robi się bardzo świątecznie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SyT5tU79epI/AAAAAAAAAGE/lYLj_tNVmKY/s1600-h/DSCN4129.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SyT5tU79epI/AAAAAAAAAGE/lYLj_tNVmKY/s400/DSCN4129.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5414727209115810450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc pojutrze nastąpi oficjalny koniec mojego czasu w Gdańsku. Dziś spełniło się moje wielkie życzenie – nareszcie, jeszcze przed moim wyjazdem z Gdańska, zaczął padać śnieg! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, czego jeszcze będzie mi brak, to siedzenia i picia kawy w niedzielne przedpołudnia u Pellowskiego na Długiej. A tym razem nawet z widokiem wirujących płatków śniegu przed Ratuszem, kiedy ktoś otwiera drzwi i wchodzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba więc dyskretnie poinformować zimę, że choć wieczór autorski odbędzie się we wtorek, to ja tu pozostanę jeszcze do końca tygodnia, a to oznacza jeszcze tyle okazji, żeby porządnie przysypać miasto śniegiem!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-3673505355028077365?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/3673505355028077365/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/robi-sie-bardzo-swiatecznie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3673505355028077365'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3673505355028077365'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/robi-sie-bardzo-swiatecznie.html' title='Robi się bardzo świątecznie'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SyT5tU79epI/AAAAAAAAAGE/lYLj_tNVmKY/s72-c/DSCN4129.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-7206328993622029652</id><published>2009-12-10T10:15:00.000+01:00</published><updated>2010-01-06T12:15:43.788+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='POBYT'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PISANIE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='STYPENDIUM'/><title type='text'>Herder</title><content type='html'>Z mojego czasu w Gdańsku pozostało niewiele ponad tydzień!&lt;br /&gt;Jego koniec jest już dostrzegalny. Już wczoraj wygłosiłam wykład w Centrum Herdera na temat mojego pobytu w Gdańsku, moich wielorakich zadań i obowiązków tutaj na miejscu. &lt;br /&gt;W przyszłym tygodniu we wtorek odbędzie się oficjalne zakończenie – o godzinie 18.00 w Nowym Ratuszu, w Sali Herbowej, będzie wiele przemówień, a potem rozmowa połączona z czytaniem krótkich tekstów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadszedł zatem moment, by dokonać podsumowania spędzonego tu czasu, tych kilku miesięcy, tego, co one mi dały. Przyjechałam tutaj w środku lata, opuszczam miasto w zimie. &lt;br /&gt;Mogę powiedzieć, że miałam dużo szczęścia, bo znalazłam tutaj dokładnie tyle (a nawet więcej), czego oczekiwałam od Gdańska: substancję miasta, różnorodność, ciekawych ludzi, z których każdy ma własne fascynujące losy i rodzinną historię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, nawet jeśli jak najdokładniej przyswoiłam sobie miasto (tak pod względem architektonicznym, jak i geograficznym), to jednak najbardziej chyba będzie mi brakowało przede wszystkim ludzi, gdańszczan. &lt;br /&gt;To oni są źródłem inspiracji. Tego, co stanowi ich tło – miasta – również będzie mi brakować. Mimo to jednak dobrze będzie oddalić się od niego, aby przed oczami duszy stworzyć je na nowo. W procesie tworzenia dystans jest rzeczą niezbędną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-7206328993622029652?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/7206328993622029652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/herder.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7206328993622029652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7206328993622029652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/herder.html' title='Herder'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-1135663153663956979</id><published>2009-12-07T17:05:00.001+01:00</published><updated>2010-01-06T12:14:41.860+01:00</updated><title type='text'>Malbork</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sx0vCXdYwqI/AAAAAAAAAF8/HFfnysbrcWA/s1600-h/DSCN4110.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sx0vCXdYwqI/AAAAAAAAAF8/HFfnysbrcWA/s400/DSCN4110.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5412534044872721058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sx0u2XthmcI/AAAAAAAAAF0/fkfscKyJ6Cg/s1600-h/DSCN4105.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sx0u2XthmcI/AAAAAAAAAF0/fkfscKyJ6Cg/s400/DSCN4105.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5412533838781979074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W weekend zrobiłam sobie krótką wycieczkę za miasto do Malborka. Już od dawna to miałam w planie i teraz, niedługo przed wyjazdem, chciałam to zrealizować…&lt;br /&gt;Za oknem pociągu grudniowa szarość, szyby były zupełnie zaparowane oddechami ludzi siedzących w przedziale. Jakimś cudem jednak wysiadłam na właściwej stacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krótka przebieżka po miasteczku Malbork aż do zamku rozpościerającego się nad brzegiem rzeki. A słowo "roz-pościera" jest w tym kontekście chyba najbardziej trafnym określeniem – naprawdę trudno byłoby chyba znaleźć podobnie rozległy kompleks architektoniczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opłaciło się, i to nawet bardzo. Malbork to nie tylko cud architektury późnego średniowiecza, stanowi on także encyklopedię sztuki i historii restauratorskiej, która mówi o tym, kto, jak i co zniszczył i kto, jak i co odbudował. To, co dziś widzimy to tylko wynik, coś, co w tej chwili znajduje się na końcu łańcucha zdarzeń. Właśnie – to jest teraźniejszość, która będzie się rozwijała dalej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-1135663153663956979?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/1135663153663956979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/malbork.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1135663153663956979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1135663153663956979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/malbork.html' title='Malbork'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sx0vCXdYwqI/AAAAAAAAAF8/HFfnysbrcWA/s72-c/DSCN4110.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-7781581463140602100</id><published>2009-12-05T11:55:00.000+01:00</published><updated>2010-01-06T12:12:00.226+01:00</updated><title type='text'>Leśne powietrze</title><content type='html'>Od wczoraj pośrodku ulicy Długiej, zaledwie parę kroków od fontanny Neptuna, rozpościera się gęsty, wysoki las. W każdym razie można by tak pomyśleć, stojąc na drugim końcu Długiej i kierując spojrzenie obok Ratusza w stronę Motławy…&lt;br /&gt;Ustawiono tam olbrzymią choinkę, wysoką na kilka metrów jodłę, i nie można sobie wyobrazić, że gdzieś na Syberii rośnie piękniejszy okaz niż ten tutaj. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak też można by sobie przynajmniej pomyśleć, a zwłaszcza wówczas, gdy miało się okazję zobaczyć to drzewo, zanim zostało przystrojone....&lt;br /&gt;Kiedy przechodziłam obok niego parę godzin po jego ustawieniu, żeby zaczerpnąć jeszcze nieco leśnego powietrza, zapachu żywicy, wspaniała zieleń jego igliwia ledwo była widoczna, bo choinka była już obwieszona girlandami światełek w kolorze białym, czerwonym, niebieskim i we wszelkich innych barwach, jakie dostępne były w pudełkach z girlandami świetlnymi. &lt;br /&gt;Cóż zrobić, po prostu coraz bliżej do Bożego Narodzenia! W niedzielę będzie świętego Mikołaja, nie da się zaprzeczyć!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-7781581463140602100?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/7781581463140602100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/lesne-powietrze.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7781581463140602100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7781581463140602100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/lesne-powietrze.html' title='Leśne powietrze'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-2659859763809150811</id><published>2009-12-03T17:52:00.000+01:00</published><updated>2009-12-08T09:51:08.331+01:00</updated><title type='text'>Deutsche Welle</title><content type='html'>Dzisiaj w Café Ferber udzielałam wywiadu dziennikarce ze stacji radiowo-telewizyjnej Deutsche Welle.&lt;br /&gt;Kiedy wreszcie w ciepłym wnętrzu kawiarni odtajały nam nosy i dłonie (w nocy z nagła pojawiła się w Gdańsku zima, na trawniku w parku i na samochodach zaparkowanych na ulicy leżał szron), a obsługę udało się przekonać do wyłączenia muzyki, rozmowa potoczyła się w kierunku niemieckiego i polskiego samopostrzegania i ewentualnej roli „pisarza miejskiego” w tym kontekście. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co bowiem można osiągnąć, piastując taką funkcję („urząd”, jak to stanowisko jest określane po polsku), co można zdziałać? Już wkrótce po moim przyjeździe do Gdańska wiedziałam, że w żaden sposób nie da się tego porównywać z normalną pracą pisarza. &lt;br /&gt;Chodziło tutaj o coś więcej, ta działalność stanowiła również polityczne przesłanie, było to stypendium o wymiarze politycznym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pytanie, co takiego tutaj robiłam, po którym jednym tchem wyrecytowałam wszystkie swoje obowiązki, dziennikarka mocno się zdziwiła i zapytała "I wszystko to w ciągu 5 miesięcy? "&lt;br /&gt;Tak, powiedziałam, to wszystko w ciągu 5 miesięcy, a przy tym udawało mi się nawet popracować trochę nad powieścią, od czasu do czasu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-2659859763809150811?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/2659859763809150811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/deutsche-welle.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2659859763809150811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2659859763809150811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/deutsche-welle.html' title='Deutsche Welle'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-3094698913796852176</id><published>2009-12-01T13:48:00.000+01:00</published><updated>2009-12-04T17:52:48.162+01:00</updated><title type='text'>1 grudnia</title><content type='html'>Już pierwszego dnia grudzień pokazuje się od swojej bezlitosnej strony – od dzisiejszego ranka światło dnia nie nabrało pełni, a za dwie godziny dzienna szaruga znów prędko zmieni się w wieczorną i nocną czerń. &lt;br /&gt;Jeszcze latem nie przypuszczałabym, że będzie mi brakowało jarmarku bożonarodzeniowego, ciągnącego się wzdłuż ulic i wprawiającego w dobry nastrój rozmaitymi światłami i smakołykami…  Moja przyjaciółka Aga powiedziała, że w weekend przed teatrem zostanie ustawiony duży namiot, w którym będzie kilka stoisk… Ale to po prostu nie to samo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znajoma wyjechała wczoraj poirytowana do Warszawy. Powiedziała, że czasami już nie wytrzymuje w Gdańsku, a już od dwóch lat pracuje w tym mieście i mimo to nie może się do niego przyzwyczaić. Teraz odwiedza swoich przyjaciół w stolicy i codziennie korzysta z możliwości wybrania się do 20 różnych galerii i na tyleż wernisaży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja nie mam wielu powodów do narzekania – miasto wielkości Gdańska o wiele bardziej mi odpowiada, a oferty kulturalnej z całą pewnością też tutaj nie brakuje. Sama już nie wiem, ile koncertów, wernisaży i wieczorów autorskich mnie ominęło, bo ja akurat uparłam się, żeby w tym czasie pisać. Nie, do Warszawy nic mnie nie ciągnie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-3094698913796852176?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/3094698913796852176/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/1-grudnia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3094698913796852176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3094698913796852176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/12/1-grudnia.html' title='1 grudnia'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-1038771117876026513</id><published>2009-11-29T16:50:00.000+01:00</published><updated>2009-12-04T17:53:34.335+01:00</updated><title type='text'>Uśmiech proszę!</title><content type='html'>Dzisiaj – szary, deszczowy dzień, już około trzeciej zaczęło zmierzchać… Dzień jakby stworzony do tego, by spędzić go w domu, siedząc w fotelu przy dużych ilościach herbaty i dobrej książce. &lt;br /&gt;Ale co zrobić, jeśli kogoś wciąż ciągnie na zewnątrz, bo czuje, że jeśli nie wyjdzie na dwór i nie pochodzi po ulicach, to coś w tym mieście przegapi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy pozostaje ubrać się w kurtkę przeciwdeszczową, nałożyć zimowe buty (wysoko profilowane!) i; naprzód na przekór deszczowi i chłodowi. Wiadomo, że rozmyślać można w każdą pogodę, tak więc pogrążona w myślach wędrowałam przez Śródmieście z kapturem głęboko nasuniętym na czoło. Nawet gołębie siedziały kompletnie zmoczone i zmierzwione na schodach Dworu Artusa – to był żałosny widok. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój nastrój, choć przytłumiony, wcale nie był zły; każdy wie, jaki wyraz twarzy ma człowiek, kiedy jest skupiony… Otóż w chwili, gdy miałam zamiar skręcić w ulicę Lektykarską, wyskoczył przede mną jakiś starszy niemiecki turysta i wesoło wykrzyknął: „Uśmiech proszę!” &lt;br /&gt;Nie ma to jak jegomoście, których nie opuszcza dobry humor!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-1038771117876026513?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/1038771117876026513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/usmiech-prosze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1038771117876026513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1038771117876026513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/usmiech-prosze.html' title='Uśmiech proszę!'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-5764228427087877770</id><published>2009-11-27T17:31:00.000+01:00</published><updated>2009-12-04T17:54:26.985+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KOŚCIÓŁ MARIACKI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PISANIE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='LITERATURA'/><title type='text'>Lustrzany obraz</title><content type='html'>Dziś na ulicy Świętojańskiej, niedaleko mojego mieszkania, przeżyłam coś urzekającego – jakiś mężczyzna niósł barokowe lustro, trzymając je z boku, pod pachą, a właściwie to taszczył je, bo tak było ciężkie. &lt;br /&gt;Kiedy przechodził przez ulicę, trzymał lustro akurat pod takim kątem, że odbijała się w nim część kościoła Mariackiego i położonego przy nim parku…&lt;br /&gt;Odrealniona rzeczywistość! ... oto, co może wywołać taki wycinek – zdumienie faktem, że istnieje nie tylko rzeczywistość otaczającego nas świata, lecz także rzeczywistość luster. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda, że nie udało mi się w odpowiednim momencie wydobyć mojego aparatu fotograficznego, żeby uchwycić ten podwójny Gdańsk. W każdym razie natychmiast pomyślałam o roli literatury, rzecz jasna przede wszystkim literatury związanej z Gdańskiem. &lt;br /&gt;Ona też próbuje przedstawiać Gdańsk i czyni to tak, jakby naprawdę go przedstawiała, jednak jest to zawsze rzeczywistość lustrzana. To wszystko tylko tak wygląda, ale tak naprawdę jest to coś innego – wymiar równoległy. Literatura.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-5764228427087877770?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/5764228427087877770/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/lustrzany-obraz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5764228427087877770'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5764228427087877770'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/lustrzany-obraz.html' title='Lustrzany obraz'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-4897030919368624942</id><published>2009-11-25T17:38:00.000+01:00</published><updated>2009-11-26T09:35:05.783+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='POCZTA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ULICA DŁUGA'/><title type='text'>Poczta</title><content type='html'>Dochodzę do przekonania, że „oficjalnym” miejscem, które najczęściej odwiedzałam w trakcie mojego pobytu tutaj jest poczta przy ulicy Długiej. Dziś znów tam byłam, żeby kupić parę kartek bożonarodzeniowych i karton na paczkę świąteczną... uwielbiam przychodzić na pocztę, posiedzieć na dębowych ławkach, pogładzić lwie główki, którymi ławki są zakończone i przyglądać się zdobiącemu ścianę reliefowi z gołębiami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często wchodzą tam turyści, ot tak sobie, żeby popatrzeć, jak jest w środku. Pomieszczenie poczty zdecydowanie należy do tych lokali przy Długiej, które koniecznie trzeba zobaczyć. Jestem pewna, że wielu ludzi bierze numer z małego automatu przy wejściu po prostu dla zabawy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle razy już podziwiałam ten relief z motywem gołębi, ale dopiero ostatnio, kiedy chciałam przelać trochę pieniędzy i w tym czasie do pomieszczenia poczty weszła grupa przedszkolaków, zrozumiałam ich głębszy sens. &lt;br /&gt;Przedszkolanka zapytała maluchy, co tam u góry widzą – Gołębie! – po czym wyjaśniła im, że są one tam dlatego, że w dawnych czasach to właśnie gołębie przynosiły pocztę. &lt;br /&gt;"Nie wierzę w to", powiedział na to jeden z dzieciaków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-4897030919368624942?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/4897030919368624942/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/poczta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4897030919368624942'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4897030919368624942'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/poczta.html' title='Poczta'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-7458079952267475997</id><published>2009-11-23T17:57:00.002+01:00</published><updated>2009-11-24T11:02:34.542+01:00</updated><title type='text'>Kolor. Zabarwienie</title><content type='html'>Długi spacer po Starym Przedmieściu i Dolnym Mieście z Aleksandrem Masłowskim, znanym w mieście (i poza nim) ekspertem w sprawach Gdańska. To, czym zajmuje się na jednej ze swoich stron internetowych (&lt;a href="http://www.rzygacz.webd.pl/index.php"&gt;www.rzygacz.webd.pl&lt;/a&gt;) znalazło zastosowanie również w czasie spaceru – przyswajanie i zrozumienie historii za pomocą historii osobistych, dziejów „zwyczajnych” ludzi i miejsc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielka historia znana jest każdemu. Małą znają jedynie nieliczni. Nawet jeśli jest ona przyprawiona anegdotami, legendami, baśniami, mitami – wszystko to przynależy do tego, co nazywamy historią, określamy jako ludzkie. Historia nie jest niczym innym.&lt;br /&gt;Zupełnie innego stosunku (jakiegokolwiek stosunku) nabiera się do Bastionu Żubr i św. Gertrudy, kiedy usłyszy się opowieść o tym, że pomiędzy nimi, na brzegu fosy, leży pogrzebany niemiecki żołnierz, który w tym miejscu został zastrzelony. A ten szelest sitowia w uszach – naturalny, jak szept. Historia staje się tak bezpośrednia, poruszająca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krocząc nierówno przez tory prowadzące do dawnego dworca towarowego, poszliśmy dalej do Kamiennej Śluzy. Stamtąd przeszliśmy do ruin domu, przy których leżą trzy kloce ułożone w stos, jakoś do tej pory ani razu ich nie zauważyłam.&lt;br /&gt;Kiedy podeszliśmy bliżej, rozpoznałam pomnik poległych w czasie pierwszej wojny światowej – z napisami wykonanymi starannie wycyzelowaną frakturą. Aleksander objaśnił mi, że ten pomnik został tutaj przewieziony z którejś z okolicznych wsi, prawdopodobnie po to, żeby go zniszczyć. Parę metrów za pomnikiem leżała szczęka, chyba psia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-7458079952267475997?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/7458079952267475997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/kolor-zabarwienie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7458079952267475997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7458079952267475997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/kolor-zabarwienie.html' title='Kolor. Zabarwienie'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-2310235284368237353</id><published>2009-11-20T16:31:00.001+01:00</published><updated>2009-11-24T11:46:01.270+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MORZE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='LASY'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='OLIWA'/><title type='text'>Lasy Oliwskie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Swa5nVP1DUI/AAAAAAAAAFs/PnYAlyi8bKE/s1600/DSCN4087.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Swa5nVP1DUI/AAAAAAAAAFs/PnYAlyi8bKE/s400/DSCN4087.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406212488074431810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Swa5AaABr2I/AAAAAAAAAFk/H4rl8q6jpq8/s1600/DSCN4082.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Swa5AaABr2I/AAAAAAAAAFk/H4rl8q6jpq8/s400/DSCN4082.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406211819335429986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Listopad rozpieszcza miasto – kryształowo czyste powietrze i oślepiające słońce! Wyjazd z Andrzejem do Oliwy. Najpierw obowiązkowa przechadzka koło pogrążonych w głębokim śnie willi (od razu przyszła mi na myśl Śpiąca Królewna!), dalej droga prowadziła obok parku i katedry, wzdłuż Rynku, aż zostawiliśmy za sobą młyn. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na drodze prowadzącej w górę do platformy widokowej liście ścielą się po kolana! Brodziliśmy w bukowym listowiu jak dzieci, śmialiśmy się aż do ochrypnięcia i rozbolały nas gardła od chłodnego powietrza. Ciężko dysząc, dotarliśmy na górę, popatrzyliśmy w stronę morza, z tyłu widać było kościół Mariacki, całkiem po lewej Sopot, a za nami – las, moreny. Tak pięknie, że zapiera dech w piersiach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Andrzej powiedział, że w Sopocie można nawet jeździć na nartach. Co prawda niezupełnie tak jak w górach, ale zawsze to coś…&lt;br /&gt;Powoli dochodzę do przekonania, że w Gdańsku niemożliwe jest tylko to, co nie istnieje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-2310235284368237353?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/2310235284368237353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/lasy-oliwskie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2310235284368237353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2310235284368237353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/lasy-oliwskie.html' title='Lasy Oliwskie'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Swa5nVP1DUI/AAAAAAAAAFs/PnYAlyi8bKE/s72-c/DSCN4087.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-1436464553959698268</id><published>2009-11-19T08:39:00.000+01:00</published><updated>2009-11-23T16:13:11.360+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DOLNE MIASTO'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MOTŁAWA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><title type='text'>Ex oriente lux</title><content type='html'>Raniuteńko, bardzo wcześnie rano, zanim jeszcze słońce zdąży zupełnie wzejść, jedynym towarzystwem nad Motławą są wędkarze. Samo miasto śpi jeszcze, ulica Mariacka jak wymieciona, cisza i spokój.&lt;br /&gt;Czasami przemknie gdzieś kot. Nie widać i nie słychać żadnych ptaków. Można by niemal usłyszeć wodę chlupoczącą o Długie Pobrzeże, tak cicho było dziś o poranku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem i ja muszę lekko stąpać, żeby nie robić hałasu, nie budzić ludzi. Idę cicho w coraz jaśniejszym świetle wstającego dnia – przyjaciel miał nocną służbę w policji i zaprosił mnie na wczesnoranne śniadanie z kawą i pączkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dolne Miasto o świcie – jeszcze bardziej oddalone od rzeczywistości, bardziej rozespane niż zazwyczaj. Wydaje się, że po drugiej stronie rzeki jest jeszcze noc, pomimo światła, które nadchodząc od wschodu, rozściela się na dachach i domach…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następny etap to mieszkanie Andrzeja. Wychodzę na mały balkon na ósmym piętrze – tu na górze mocno wieje – i patrzę na Biskupią Górkę. W ręku gorąca kawa – teraz już mogę budzić się razem z Gdańskiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-1436464553959698268?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/1436464553959698268/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/ex-oriente-lux.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1436464553959698268'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1436464553959698268'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/ex-oriente-lux.html' title='Ex oriente lux'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-6809584116211026100</id><published>2009-11-17T16:45:00.000+01:00</published><updated>2009-11-23T16:14:25.988+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PISANIE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PRACA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='LITERATURA'/><title type='text'>Pracowity dzień</title><content type='html'>Edukacyjna odyseja przez Gdańsk! W każdym razie takie odniosłam wrażenie…&lt;br /&gt;Zaczęła się dziś o siódmej rano przejazdem tramwajem przez Wrzeszcz do Oliwy, na Uniwersytet Gdański. Tam w Instytucie Germanistyki czekało kilkudziesięciu studentów, z którymi przeprowadzam mały blok seminaryjny: O nowej literaturze niemieckiej ostatnich dziesięciu, dwudziestu lat, oraz krótki kurs przygotowawczy pisania kreatywnego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani profesor, która zwykle prowadzi te zajęcia (literatura XX wieku) powiedziała mi co prawda wcześniej, że są to studenci 5 semestru, jednak byłam zaskoczona ich kompetencją językową. I wówczas, będąc tam, na trzecim piętrze uniwersytetu, o 8 rano, ogarnęło mnie ciche uczucie szczęścia – jak to wspaniale, że w Gdańsku są tak dobrze wykształceni, dwujęzyczni ludzie… W tym momencie stanowiło to dla mnie doskonałe nawiązanie do minionych czasów, to była świadomość (językowa), przed którą można jedynie chylić czoła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście to miało miejsce w Instytucie Germanistyki, na ulicy wprawdzie też można się z czymś takim spotkać, ale rzecz jasna rzadziej… Jednak mimo wszystko to zadziwiające, jak bardzo zbliżający i budujący zgodę może być fakt tak dobrego opanowania języka obcego. Zwłaszcza, gdy jest to język mający tak wiele wspólnego z miejscem, w którym się żyje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przyszłym tygodniu zatem następna część seminarium: Szkicowanie postaci oraz przestrzenie, miejsca, atmosfera. Najpierw jednak czekała mnie duża dawka herbaty – po zajęciach na uniwersytecie było spotkanie w Centrum Herdera, gdzie na początku grudnia również będę miała wykład. (Dokładniejsze informacje podam w najbliższym czasie).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-6809584116211026100?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/6809584116211026100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/pracowity-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6809584116211026100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6809584116211026100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/pracowity-dzien.html' title='Pracowity dzień'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-3342535455069186074</id><published>2009-11-15T12:08:00.000+01:00</published><updated>2009-11-23T16:15:15.219+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GRASS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WRZESZCZ'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DZIECIŃSTWO'/><title type='text'>Dolny Wrzeszcz</title><content type='html'>Nie należy chwalić tygodnia nim nadejdzie niedziela – bo o ile jeszcze wczoraj była przepiękna pogoda, to dziś panuje tylko mokry chłód listopadowy… Wszystko jest zasnute mgłą, od czasu do czasu niebo postanawia spuścić trochę mżawki. Mimo to Michał, jego mały synek Mateusz i ja zdecydowaliśmy się, by wreszcie wybrać się na spacer, o którym już od dawna mówiliśmy –&lt;br /&gt;po Dolnym Wrzeszczu, miejscu, gdzie Michał spędził swoje dzieciństwo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szliśmy koło Storchenhaus [„bociani dom” – potoczna nazwa przedwojennej kliniki położniczej, obecnie Szpital Kliniczny nr 2 – przyp. tłum.] ("tutaj urodził się Grass i ja"), a dalej do potoku Strzyży, gdzie banda chłopaków z tamtego czasu kąpała się latem, opuszczała się po wierzbach na niewielki piaszczysty brzeg. Puszczali statki, wyskakiwali z wody, uciekając z krzykiem przed pijawkami. Dzisiaj Strzyża jest uregulowana, obetonowana, niewiele miejsca pozostaje tu na fantazję czy dziecięce zabawy. Teraz to już wspomnienia, którymi można się dzielić z innymi… zawsze tylko one pozostają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie w okolicy ulicy Hallera – sklepik, w którym chłopcy wydawali całe swoje kieszonkowe na samochodziki i gumy do żucia z naklejkami. Małe skarby. Wtedy, jak opowiadał Michał, nie było tu prawie żadnych samochodów (a było to nie 50, tylko 20 lat temu), było za to o wiele więcej zarośli i krzaków niż dzisiaj. Co rano cała wróbla orkiestra ćwiczyła tu swoje symfonie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogródki sąsiadów niedaleko Hallera, gdzie chodziło się na cudze truskawki i inne owoce, park, w którym bawiło się w wojnę. Wszystko to nagle zrobiło się takie małe. Mały Mateusz za każdym razem robił wielkie oczy, kiedy ojciec opowiadał mu, że bawił się tutaj jako chłopiec. Jakby słuchał historii z dawnych, dawnych czasów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-3342535455069186074?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/3342535455069186074/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/dolny-wrzeszcz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3342535455069186074'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3342535455069186074'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/dolny-wrzeszcz.html' title='Dolny Wrzeszcz'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-5410052030500345501</id><published>2009-11-13T13:25:00.001+01:00</published><updated>2009-11-16T17:57:53.300+01:00</updated><title type='text'>Światła ile tylko zechcesz</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sv1Tp5kGI6I/AAAAAAAAAFU/omWr_xOhPYI/s1600-h/DSCN4055.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sv1Tp5kGI6I/AAAAAAAAAFU/omWr_xOhPYI/s400/DSCN4055.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403567107206423458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj znów po raz pierwszy od dłuższego czasu – słoneczny dzień o takiej mocy, że przed południem nic nie było w stanie utrzymać mnie przy biurku, dlatego wskoczyłam w swój wełniany sweter i wybiegłam klatką schodową na ulicę, łapczywie wciągnęłam haust powietrza i oślepiona słońcem przymrużyłam oczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez wątpienia były to warunki na moją standardową trasę przez Dolne Miasto, do Śluzy, koło bastionów i wreszcie wkoło Placu Wałowego na Stare Przedmieście. Pierwszy raz tej jesieni było tak zimno, że ślina wypluta przez kogoś na chodnik była zamarznięta, lodowe lusterka drobnych kałuż silnym blaskiem odrzucały promienie słoneczne z powrotem w górę. Każda dziura, każdy kąt i każdy róg ulicy był skąpany w świetle: kioski w podwórzach Łąkowej, ogródki przed niszczejącymi willami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było światło jak nóż sekcyjny, nic się przed nim nie ukryło. Nie ukrył się odpadający tynk na garażach przy Dobrej ani misternie wycyzelowane poręcze balkonowe przy Polnej albo Zielonej. Z tyłu nad Motławą siedziało więcej wędkarzy niż zwykle, jakby tylko czekali na dobrą pogodę, jakby i ryby czekały na dobrą pogodę i tak jakby obie strony zeszły się na umówione spotkanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy Śluzie roboty budowlane, a więc naciągam czapkę na twarz i szybko idę dalej, przy Bramie Nizinnej tradycyjny chaos, samochody nauki jazdy jak zwykle gromadzą się na Dolnym Mieście i Przedmieściu. Trzeba dać odpór temu natłokowi, wspiąć się na bastion Żubr i stamtąd popatrzeć sobie na Biskupią Górkę; nie, lepiej pójść na Plac Wałowy, zajrzeć do Wydziału Rzeźby w Małej Zbrojowni, sprawdzić też, czy stara fontanna zapełniła się już po brzegi butwiejącymi liśćmi (zapełniła się). &lt;br /&gt;I wreszcie droga powrotna przez Rzeźnicką. Czar nagle uleciał. Pozostał jednak za mną, na Placu Wałowym – tam jest jego dom.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-5410052030500345501?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/5410052030500345501/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/dzisiaj-znow-po-raz-pierwszy-od.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5410052030500345501'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5410052030500345501'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/dzisiaj-znow-po-raz-pierwszy-od.html' title='Światła ile tylko zechcesz'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sv1Tp5kGI6I/AAAAAAAAAFU/omWr_xOhPYI/s72-c/DSCN4055.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-6967725603044527900</id><published>2009-11-11T17:29:00.000+01:00</published><updated>2009-11-16T17:55:45.422+01:00</updated><title type='text'>Święto Niepodległości</title><content type='html'>Dzisiaj, 11 listopada, Polska obchodziła Święto Niepodległości – dokładnie 91 lat temu, po zakończeniu pierwszej wojny światowej, odzyskała ponownie suwerenność. Jest to więc nie tylko Święto Niepodległości, lecz także dzień radości i patriotyzmu – na ścianach wszystkich domów powiewają biało-czerwone flagi, dzieci biegają z chorągiewkami, niektóre są wielkości ich twarzy, inne tak duże, jak one same. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To była środa stanu wyjątkowego! Wszystkie sklepy zamknięte (prawie wszystkie – a w tych paru otwartych ludzie tłoczyli się, stali w kolejkach wychodzących aż na ulicę. Żeby kupić sobie dwa jabłka stałam chyba 10 minut przed sklepem na Ogarnej), otwarte kawiarnie w Śródmieściu były kompletnie przepełnione. No i te wędrujące tłumy ludzi! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto by pomyślał o czymś takim w sierpniu, kiedy Szeroką i Długą ciągnęły gromady turystów? A teraz, w listopadzie, z domów wyszli Gdańszczanie i zawładnęli Śródmieściem! Ludzka masa w bieli i czerwieni. &lt;br /&gt;Wszyscy, którzy się zagapili i dziś nie mieli jeszcze w ręku żadnej chorągiewki, flagi, szala czy kurtki w tych barwach mogli się zaopatrzyć u kobiety stojącej z małym wózkiem na skrzyżowaniu Tkackiej i Długiej – było tam wszystko, czego tylko patriotyczna dusza zapragnie, leżało na wózku i czekało na kupujących. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemniej większość przechodniów była już dobrze wyposażona. Jednego jednak nigdzie nie można było kupić, dlatego tym piękniej było na to popatrzeć – na radość i wesoły nastrój ludzi dookoła. &lt;br /&gt;Towarzyszyło temu też uczucie, że cieszyli się nie tylko dlatego, że mieli dzień wolny od pracy, ale i dlatego, że było co świętować.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-6967725603044527900?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/6967725603044527900/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/swieto-niepodlegosci.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6967725603044527900'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6967725603044527900'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/swieto-niepodlegosci.html' title='Święto Niepodległości'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-8581772466126217185</id><published>2009-11-09T16:52:00.000+01:00</published><updated>2009-11-16T17:55:07.192+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DZIEDZICTWO'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='HISTORIA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PAMIĘĆ'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='BUDYNEK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ARCHITEKTURA'/><title type='text'>Dziedzictwo i cytaty</title><content type='html'>Nawet jeśli obraz (ulic) miasta zmienia się wraz z biegiem historii, wiele jego dawnych elementów można jednak nadal rozpoznać, choćby nie zostały one odbudowane czy też przebudowane z wiernym oddaniem szczegółów. Architekturę również można cytować, czerpiąc z bogatego dziedzictwa historii miasta i jego zabudowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W okolicy, w której mieszkam wszystko, prócz kościołów na początku i na końcu ulicy, trzeba było odbudować. Nie trzymano się przy tym każdego detalu. Mimo to dostosowano się do (niegdyś) panującego tu stylu – odtworzono zabudowę szczytową, wąskie fasady. Oczywiście tutaj budynki nie są tak wymuskane jak na Długiej czy Piwnej, niemniej jednak – zachowały właściwe formy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Style architektoniczne zmieniają się, ulegają nieustannej mutacji (skutki wątpliwej nieraz „ewolucji” można znaleźć chyba na całym świecie) – pomimo tego wciąż udaje się powracać do własnego dziedzictwa estetycznego, godząc postęp z tradycją. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wśród najbardziej udanych przedstawicieli tej najnowszej architektury, która współzawodniczy z hanzeatyckim, gdańskim stylem, znajduje się kilka domów mieszkalnych stojących pomiędzy Starym Przedmieściem a Dolnym Miastem, oprócz tego projekty kompleksu budynków koło Żurawia także wzorują się na technice mimikry – wtopienia się w otoczenie i, na ile to możliwe, nie rzucania się w oczy. Polega to na przejęciu formy, zabawie z doborem materiałów – dużo okien, szkło, dzielenie elewacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdańsk – miejsce żywe i rozwijające się. Warto popatrzeć na teraźniejszość i spoglądać w przyszłość, nie tylko w przeszłość!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-8581772466126217185?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/8581772466126217185/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/dziedzictwo-i-cytaty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8581772466126217185'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8581772466126217185'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/dziedzictwo-i-cytaty.html' title='Dziedzictwo i cytaty'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-7577539479689548852</id><published>2009-11-08T13:54:00.000+01:00</published><updated>2009-11-10T15:23:14.503+01:00</updated><title type='text'>Gdański wymiar</title><content type='html'>Przy wieczornym piwie w knajpce na końcu Szerokiej (odległej o 528 metrów od mojego mieszkania, 498 metrów od kościoła Mariackiego i 30,5 metra od Motławy, gdyby ktoś chciał ją odszukać) natknęłam się na dwoje młodych niemieckich turystów, parę, która po chwili wahania zagadnęła mnie. &lt;br /&gt;Nigdy jeszcze nie byli w Polsce, a więc to ich pierwszy raz – krok na wschód, i od razu do Gdańska. Opowiadali mi, jak długo namyślali się, gdzie spędzić urlop.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjazd do Gdańska to nie decyzja, którą podejmuje się z marszu, to zdecydowanie świadoma podróż.  Częstokroć wiążą się z tym rodzinne historie, a jeśli nie są to wspomnienia naszych babć i dziadków, to na pewno słyszało się o tym na lekcjach historii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego też młodych turystów z Niemiec można tu spotkać o wiele rzadziej niż tych ze starszego pokolenia. To jednak w każdej chwili może się zmienić, bo jeśli ktoś zrezygnował z wyjazdu na Majorkę albo do Londynu na rzecz Gdańska, to chodzi tutaj z szeroko otwartymi oczami i wypiekami na twarzy. Młoda para była niezwykle zachwycona pobytem w mieście, powiedzieli, że teraz gdziekolwiek pojadą, będą mile wspominać Gdańsk. Jeżeli Gdańsk uzyska miano Europejskiej Stolicy Kultury, czego bardzo należy mu życzyć, to miejmy nadzieję, że stanie się celem podróży dla jeszcze większej liczby ludzi, także tych, którzy nie są z nim związani poprzez rodzinną historię.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-7577539479689548852?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/7577539479689548852/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/gdanski-wymiar.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7577539479689548852'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7577539479689548852'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/gdanski-wymiar.html' title='Gdański wymiar'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-3157426653879965520</id><published>2009-11-05T16:59:00.001+01:00</published><updated>2009-11-09T09:46:50.405+01:00</updated><title type='text'>Brama Nizinna</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SvL2YV9kbZI/AAAAAAAAAFM/T5yRx4AiEQE/s1600-h/Leege+Tor.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SvL2YV9kbZI/AAAAAAAAAFM/T5yRx4AiEQE/s400/Leege+Tor.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5400649801243323794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieodmiennie fascynuje mnie Brama Nizinna, jej stare drewniane drzwi z żelaznymi okuciami i powstający w niej chaos komunikacyjny. A poza tym – jej pokrycie dachowe i grube na metr ściany! Dzięki temu, że dociera tu tak niewielu turystów mam do tej starej bramy miejskiej o wiele bardziej osobisty stosunek niż na przykład do Bramy Wyżynnej czy Złotej Bramy. Bramy miejskie są dla mnie czymś szczególnym. Są kluczem do miasta, stanowią jego osłonę a zarazem wizytówkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-3157426653879965520?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/3157426653879965520/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/brama-nizinna.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3157426653879965520'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3157426653879965520'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/brama-nizinna.html' title='Brama Nizinna'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SvL2YV9kbZI/AAAAAAAAAFM/T5yRx4AiEQE/s72-c/Leege+Tor.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-4905494865237622224</id><published>2009-11-04T09:05:00.000+01:00</published><updated>2009-11-09T09:47:31.632+01:00</updated><title type='text'>Pogoda a pisanie</title><content type='html'>Tak to już jest – zimno, deszcz, śnieg zmuszają człowieka do wycofania się w głąb siebie. Przypominam sobie niedawną rozmowę, w której poruszona była kwestia tego, jakie czynniki mogłyby mieć wpływ na kształtowanie się kultur (chociażby w obszarze śródziemnomorskim w porównaniu z regionami położonymi bardziej na północ), oczywiście pojawił się przy tym także temat pogody i wszelkich jej konsekwencji dla warunków do uprawy roli i działalności człowieka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duża część tych rozważań to oczywiście spekulacje, bo na przykład obszar Europy Środkowej położony jest mniej więcej w takiej samej strefie pogodowej – mimo to rozwinęły się na nim tak bardzo zróżnicowane kultury. A może należałoby spojrzeć na to inaczej: Czy one tak bardzo różnią się od siebie? &lt;br /&gt;Zapędziłam się jednak za daleko, chciałam napisać o czymś zupełnie innym (nawet jeśli, do czego muszę się przyznać, takie myśli zaprzątają mnie częściej – i nigdy nie mogę się przy tym pozbyć przeświadczenia, że jestem chimerą, pół niemiecką, pół polską). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokładniej rzecz ujmując – zimno, deszcz, śnieg zmuszają pisarza do powrotu w głąb siebie. Teraz chyba już ostatecznie i nieodwołalnie w Gdańsku zrobi się brzydko. Wiatr smaga i zrywa ostatnie liście z drzew, w małym parku za moim oknem wszystko obumarło, liście przerzedzają się nawet na klonie rosnącym chyba dokładnie przy kościele Mariackim. &lt;br /&gt;Deszcz i śnieg z deszczem sprowadzą nawet największego miłośnika spacerów z powrotem do biurka, przyciągną jego dłoń do ołówka i poprowadzą go po arkuszach papieru zawieszonych na ścianie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała ta substancja, która uległa wchłonięciu, będzie teraz zamieniana w fikcję, w coś samoistnego. Stare Przedmieście i Dolne Miasto, fortyfikacje. Obudzą się do nowego życia na papierze, już wkrótce, a tymczasem deszcz napiera na szyby.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-4905494865237622224?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/4905494865237622224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/pogoda-pisanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4905494865237622224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4905494865237622224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/pogoda-pisanie.html' title='Pogoda a pisanie'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-3126144719493859691</id><published>2009-11-02T08:30:00.000+01:00</published><updated>2009-11-03T17:18:33.029+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DOLINA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='LAS'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GUTENBERG'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='LANGFUHR'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WRZESZCZ'/><title type='text'>Jaśkowa Dolina</title><content type='html'>Wycieczka z Andrzejem do Jaśkowego Lasu. Najpierw długi spacer przez Wrzeszcz, drogą biegnącą obok jego domu rodzinnego, już w bezpośrednim sąsiedztwie lasu, aż w końcu – wchodzimy do niego. Jest tu cudownie pagórkowato, podłoże lasu wychodzi naprzeciw wędrowcom i ścieli się łagodną falą pod ich nogami, a wysoko ponad głowami szumią buki nieopadłymi jeszcze liśćmi. Ich wysmukłe pnie stoją w dużym oddaleniu od siebie, jest jasno i widno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Andrzej opowiada o nie kończących się zjazdach na sankach przez las, kiedy był jeszcze dzieckiem – także o tym, że dziś wiele tras, którymi zjeżdżał już dawno popadło w zapomnienie. Jaka to musiała być frajda, kotłować się w żywiołach, w śniegu, leśnej ziemi, w otoczeniu krystalicznie czystego powietrza...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wycieczka – dopełniona spacerem koło rozłożystych willi, podczas którego wyciągaliśmy szyje i wyobrażaliśmy sobie, jak by się nam mieszkało w ich wnętrzach – miała miejsce akurat w bardzo odpowiednim czasie. &lt;br /&gt;Kiedy bowiem stanęliśmy przed pomnikiem Gutenberga, przyszło mi do głowy, że zaledwie parę dni temu czytałam o tym miejscu Jaśkowego Lasu w „Psich latach”. Z podwyższenia, na którym stał, Gutenberg wydawał się dzieciom straszny – tutaj Tulla zrobiła z Jenny bałwana, a niedaleko, na Steffensweg (dzisiejsza ulica Batorego), Matern również zrobił z Eddiego Amsela bałwana i Złotą Buźkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogratulowałam Andrzejowi lepszych wspomnień z dzieciństwa. Jednak i my wzdrygnęliśmy się trochę, przechodząc koło Gutenberga – kilka podejrzanych postaci stało ciasno wokół niego, a z ręki do ręki krążyła butelka wódki. Ten widok sprawił, że przyśpieszyliśmy kroku. Nigdy nie wiadomo, co się może zdarzyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-3126144719493859691?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/3126144719493859691/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/jaskowa-dolina.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3126144719493859691'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3126144719493859691'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/11/jaskowa-dolina.html' title='Jaśkowa Dolina'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-5956332495431519734</id><published>2009-10-31T09:00:00.000+01:00</published><updated>2009-11-03T17:19:12.868+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PISANIE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KOŚCIÓ MARIACKI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><title type='text'>Kościół Mariacki i Ja</title><content type='html'>Pisarze mają nawyk wpatrywania się. Potrafią to robić godzinami, z oczami utkwionymi w ścianie, filiżance kawy, laptopie, najchętniej jednak wyglądają przez okno. Śmiem twierdzić, że pisarz więcej wypatruje przez okno niż pisze, więc jeśli ktoś mówi, że przez pięć godzin zajmował się pisaniem (co tak czy owak bez przerw jest niemożliwe), wtedy mówię: Tak, ale w tym trzy godziny patrzyłeś przez okno! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W blogu opublikowałam już wiele zdjęć przedstawiających widok z mojego okna, są to zdjęcia niewielkiego parku i wznoszącego się za nim kościoła Mariackiego. Każdego dnia osłonięta wieża – akurat jest w trakcie restauracji, dlatego jest opakowana w materiał, który w czasie ostatniej burzy i tak nie był w stanie zatrzymać spadających cegieł – zagląda mi przez ramię, przygląda mi się, kiedy piszę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę być patetyczna, ale naprawdę stała się mi ona bardzo bliska, co więcej – stała się niemal nieodzownym pisarskim atrybutem, czymś, co w moim mniemaniu pozwala mi się lepiej skupić, dłużej wytrwać przy biurku, ten kościół po prostu czuwa nade mną i zazdrośnie kontroluje mój czas pracy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół Mariacki. Do tej pory zdążyłam go dokładnie poznać, znam w nim wszystkie wejścia i wyjścia, portale, wytarte kamienne płyty, kaplice, zegary, drewniane rzeźby, ołtarz. Czuję się w nim jak w domu. Kiedy mam już dosyć siedzenia przy biurku, a wiem, że nie mam dość czasu na spacer lub wypad w miasto, wtedy idę właśnie tam i parę razy obchodzę wkoło wnętrze kościoła, za każdym razem odkrywając jakiś nowy szczegół. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ja pocznę bez niego, już wkrótce? Zastanawiam się nad fototapetą. Jakoś trzeba ten problem rozwiązać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-5956332495431519734?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/5956332495431519734/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/koscio-mariacki-i-ja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5956332495431519734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5956332495431519734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/koscio-mariacki-i-ja.html' title='Kościół Mariacki i Ja'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-3283501793896514663</id><published>2009-10-29T09:15:00.000+01:00</published><updated>2009-11-02T15:27:27.999+01:00</updated><title type='text'>Gdynia</title><content type='html'>Chwilowa ucieczka z miasta do Gdyni – z miasta do miasta. Gdingen, Gotenhafen, Gdynia – burzliwa historia, toteż i wczorajsze promienie słoneczne sprawiały wrażenie farby, której warstwa z trudem pokrywała historię tego miejsca i wszystko inne, co składa się na jego klimatyczny charakter. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był czas, kiedy Gdynia była spokojną wioską rybacką – jakaż to sprzeczność wobec roli, która miała jej kiedyś przypaść w XX wieku. Dostawałam dosłownie skurczów żołądka, kiedy stałam w porcie, wpatrywałam się w atramentowo czarną wodę i rozmyślałam o tym, jak 64 lata temu Wilhelm Gustloff  wypływał stąd w morze z ponad 10.000 ludzi na pokładzie, z których większość była uchodźcami, cywilami – ogromna większość z nich nigdy nie miała dotrzeć do celu, do Niemiec zachodnich. &lt;br /&gt;Radziecki okręt podwodny S-13 zakończył ich podróż. Tamto zatopienie do chwili obecnej uważane jest za największą katastrofę w historii żeglugi morskiej... (Dla porównania: przy zatonięciu Titanica – mimo, że jest to raczej niewłaściwy przykład – zginęło około 1500 ludzi). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba mój osobisty respekt przed wodą, nieufność, jaką okazuję wobec tego żywiołu, sprawiły, że pobyt w porcie zupełnie mnie zmroził. &lt;br /&gt;A może też za dużo czytam, zanim wybiorę się w jakieś miejsce i wówczas wiem o takich rzeczach, jak to, że aby uniknąć paniki, na jednym z pomostów żołnierze przetrzymywali pod bronią ponad 1000 ludzi. Ludziom tym nie dano żadnych szans ucieczki, ratunku – mimo że statek już tonął. Dramatu dopełniał fakt, że na zewnątrz panowała wtedy temperatura około minus dwudziestu stopni, a do tego statek nie był wyposażony w wystarczającą ilość szalup (!)…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie była to zatem relaksująca wycieczka, choć przecież Gdynia jest dziś bardzo prężnym miastem z szeroką ofertą kulturalną i ładnymi kafejkami ulokowanymi wzdłuż nadbrzeżnej promenady... Niestety na ten raz nie miałam w sobie potrzebnego spokoju duszy, by usiąść sobie w którejś z nich i popatrzeć na boje i mewy unoszące się na wodzie. Mam nadzieję, że zrobię to innym razem, bo Gdynia jako miasto zdecydowanie zasługuje na to, żeby zabrać z niej lepsze wrażenia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-3283501793896514663?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/3283501793896514663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/gdynia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3283501793896514663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3283501793896514663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/gdynia.html' title='Gdynia'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-1035096502251181597</id><published>2009-10-27T12:24:00.000+01:00</published><updated>2009-10-28T09:27:23.427+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PRZEDMIEŚCIE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PRACA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='HISTORIA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><title type='text'>Papierowi świadkowie minionego czasu</title><content type='html'>Wczoraj byłam w Archiwum Gdańskim – niedaleko wejścia do stoczni – i przewertowałam wszelkiego rodzaju stare przewodniki po Gdańsku. Najstarszy z nich to zwyczajny album ze zdjęciami wydany w 1897 roku, kolejne książki wychwalały walory starego miasta hanzeatyckiego, inne znów skupiały się na jego problemach, takich chociażby jak trudna sytuacja mieszkaniowa. &lt;br /&gt;To fascynujące, kiedy ma się przed sobą na stole ogromną mnogość różnych perspektyw i poglądów na temat tego miasta, pochodzących z różnych czasów. &lt;br /&gt;(Niestety nie było przewodnika, którego akurat szukałam…).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W budynku i w pracowni archiwum panuje osobliwa atmosfera – zupełnie nie da się jej porównać ze znajdującą się ulicę dalej biblioteką, która jest wspaniałym miejscem do pracy. &lt;br /&gt;W każdym bądź razie – pracownia była zapełniona, nad głowami ludzi unosiło się skupienie, od którego aż drgało powietrze, można go było niemalże dotknąć. Ten obraz sprawiał, że co chwila podnosiłam wzrok znad swoich przewodników: głowy pochylone nisko nad starymi księgami i mapami niemal w ogóle się nie poruszały. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż nie znalazłam dokładnie tego, czego szukałam, udało mi się jednak znaleźć kilka opracowań na temat sytuacji w mieszkalnictwie i zabudowy Przedmieścia… dziś znów czeka mnie obchód po okolicy i badania w terenie. Z oczywistych powodów jest to dla mnie ważne, robię to po to, by poznawać historię poszczególnych miejsc – poniekąd ich fundament. Lecz jeszcze ważniejsza jest inspiracja i historie, jakie te miejsca opowiadają mi dzisiaj. &lt;br /&gt;Tak jak i drzewa na placu Wałowym okalające pozostałości fontanny muszą właśnie dziś płonąć jaskrawą żółcią i czerwienią. Jest jesień, a jesień trzeba odbierać całym sobą!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-1035096502251181597?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/1035096502251181597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/papierowi-swiadkowie-minionego-czasu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1035096502251181597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1035096502251181597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/papierowi-swiadkowie-minionego-czasu.html' title='Papierowi świadkowie minionego czasu'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-8269632495512144570</id><published>2009-10-25T10:58:00.000+01:00</published><updated>2009-10-26T09:41:27.569+01:00</updated><title type='text'>Kultura i sztuka</title><content type='html'>Po upływie niemal trzech miesięcy, teraz, u schyłku października, muszę sobie przypomnieć rozmowę, którą prowadziłam ze znajomym na początku sierpnia, w kawiarni na Piwnej  - tej kawiarni, w której wszyscy zawsze się spotykają i piją kawę (wtedy jeszcze tego nie wiedziałam i myślałam, że to jakieś moje odkrycie). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W rozmowie tej mowa była chyba mniej więcej o tym, że w Gdańsku, zwłaszcza w porównaniu z innymi miastami tej samej wielkości, niewiele się dzieje w zakresie kultury i sztuki. Że w ogóle jest to miasto nieszczególnie związane z kulturą, kojarzone raczej z polityką i gospodarką. Wtedy przełknęłam tę opinię ze zdumieniem, zastanawiałam się, czy to może być prawda, a jeśli tak, to dlaczego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz, gdy od tego czasu minęły trzy miesiące, kręcę głową na wspomnienie tamtej rozmowy.&lt;br /&gt;Wokół samego tylko miejsca mojego zamieszkania, w obrębie 500 metrów, można znaleźć tyle rzeczy, że nie jestem w stanie dotrzeć do wszystkich tych miejsc. &lt;br /&gt;Wspaniała Galeria Miejska na Piwnej, gdzie organizowane są wciąż nowe wystawy, które mają odwagę robić coś nowego i chcą to pokazywać, nie tylko powtarzać; nowo otwarta Galeria Grassa na Szerokiej, w której nie tylko pokazywana jest sztuka mistrza, lecz odbywają się tam również wykłady i dyskusje; czy wreszcie, gwoli dokończenia tego trójtaktu, po drugiej stronie rzeki, Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia – tam również co chwila są jakieś wystawy, happeningi, akcje. &lt;br /&gt;A to tylko mały wycinek tego, co jest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzech miesiącach trzeba zwyczajnie stwierdzić: W Gdańsku coś się dzieje. Nie trzeba nawet tego specjalnie szukać, wystarczy wyjść temu naprzeciw.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-8269632495512144570?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/8269632495512144570/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/kultura-i-sztuka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8269632495512144570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8269632495512144570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/kultura-i-sztuka.html' title='Kultura i sztuka'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-5652571955784351802</id><published>2009-10-23T11:36:00.002+02:00</published><updated>2009-10-26T09:42:56.212+01:00</updated><title type='text'>Biskupia Górka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SuF5WNr1TqI/AAAAAAAAAFE/YzvE6B9MWws/s1600-h/DSCN4006.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SuF5WNr1TqI/AAAAAAAAAFE/YzvE6B9MWws/s400/DSCN4006.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395727251104157346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ulica Biskupia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SuF5QsfqBDI/AAAAAAAAAE8/IO-khoYaNXg/s1600-h/DSCN4005.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SuF5QsfqBDI/AAAAAAAAAE8/IO-khoYaNXg/s400/DSCN4005.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395727156295369778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ulica Biskupia&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-5652571955784351802?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/5652571955784351802/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/biskupia-gorka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5652571955784351802'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5652571955784351802'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/biskupia-gorka.html' title='Biskupia Górka'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SuF5WNr1TqI/AAAAAAAAAFE/YzvE6B9MWws/s72-c/DSCN4006.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-4147883673250549526</id><published>2009-10-23T11:07:00.001+02:00</published><updated>2009-10-26T16:41:03.206+01:00</updated><title type='text'>Tak blisko, a jednak daleko</title><content type='html'>Okazuje się, że można mieszkać w jakimś mieście przez wiele miesięcy, myśląc, że widziało się już wszystko, że schodziło się wszystkie dzielnice , by w końcu stwierdzić, że została jeszcze biała plama, i to akurat dokładnie koło Śródmieścia: Biskupia Górka, dawniej Bischofsberg. Wczoraj zapełniłam to puste  miejsce na swojej mapie Gdańska, przeszłam pod trasami szybkiego ruchu opasającymi Śródmieście i zabrałam się do podejścia w górę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biskupia Górka wznosi się nad aleją 3 Maja trochę jak wyspa, stojące na niej rzędy domów tworzą wyniosłe mury warowni broniących to miejsce przed napierającą falą samochodów. W jej pobliżu znajduje się Góra Gradowa, która ze względu na ustawiony na niej krzyż i kazamaty oferujące wspaniały widok na Gdańsk, przyciąga znacznie więcej turystów i wycieczkowiczów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękny widok roztacza się również z Biskupiej Górki, ale prócz niego jest jeszcze coś więcej: Gdańsk objawia swą kolejną postać od innej strony. Gruntownie zbadałam już takie dzielnice jak Dolne Miasto i Stare Przedmieście, wchłonęłam je; mimo to jednak ulica Biskupia i Na Stoku zdołały mnie zaskoczyć. &lt;br /&gt;Obok dziur w fasadach budynków wyrytych seriami z karabinów maszynowych, które już wcześniej często widywałam, można tu znaleźć, na wpół wyblakłe, a częściowo wykruszone – niemieckie napisy na ścianach domów, nad lokalami sklepowymi. Sprzedawano tu mydło, mleko i chleb. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak i atmosfera w tej dzielnicy też jest inna. Ze skromnie opuszczonym wzrokiem, podkreślając swoją obojętność wobec otoczenia – zupełnie jak mieszkanka tej okolicy – szłam sobie ulicami, co chwila potajemnie zerkając w górę. A i tak spojrzenia mijanych ludzi zdradzały, że dostrzegli we mnie intruza, nawet kręcący się tam pies biegł za mną na poły oszalały przez połowę drogi w górę ulicy, głośno ujadając. Nie dałam jednak nic po sobie poznać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy rzędy domów na ulicy Biskupiej zostają już w tyle, dalej na górze rozciąga się niewielki lasek, znajduje się tam stara fortyfikacja i górująca nad wszystkim wieża zegarowa. Pewna część wzgórza jest niedostępna, bo zajmuje ją siedziba policji. Perspektywa zmienia wszystko – ostatnio patrzyłam na tę wieżę zegarową z bastionu Żubr, teraz stoję tuż pod nią i jej obraz ulega dopełnieniu, nabiera głębszego wymiaru. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym miejscu, jakkolwiek może się ono dziś wydawać nieprzyjemne i mało uczęszczane, działa się jednak historia. W czerwcu 1946 roku powieszono tutaj jedenaścioro zbrodniarzy wojennych (w tym pięć niemieckich nadzorczyń, z których jedna nosiła mylące nazwisko: Ewa Paradies) – wyrok wykonali byli więźniowie obozu koncentracyjnego, spychając skazańców z platform ciężarówek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dość szybko opuściłam Biskupią Górkę. Jednak czasu, jaki tam spędziłam nie da się ująć w żadne proporcje w stosunku do wrażenia, jakie ta dzielnica we mnie pozostawiła!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-4147883673250549526?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/4147883673250549526/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/so-nah-und-doch-so-fern.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4147883673250549526'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4147883673250549526'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/so-nah-und-doch-so-fern.html' title='Tak blisko, a jednak daleko'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-4330290468836512454</id><published>2009-10-22T12:08:00.000+02:00</published><updated>2009-10-22T17:59:18.820+02:00</updated><title type='text'>Stogi. Wiatr i burzliwa pogoda</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SuAxRn4hEBI/AAAAAAAAAE0/9brjnBRab5s/s1600-h/Stogi-1.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 296px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SuAxRn4hEBI/AAAAAAAAAE0/9brjnBRab5s/s400/Stogi-1.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395366532423421970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wokoło ani żywej duszy. Stąd do Szwecji przez morze: 400 kilometrów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-4330290468836512454?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/4330290468836512454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/stogi-wiatr-i-burzliwa-pogoda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4330290468836512454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4330290468836512454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/stogi-wiatr-i-burzliwa-pogoda.html' title='Stogi. Wiatr i burzliwa pogoda'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SuAxRn4hEBI/AAAAAAAAAE0/9brjnBRab5s/s72-c/Stogi-1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-3237232660836344409</id><published>2009-10-21T11:01:00.000+02:00</published><updated>2009-10-22T12:00:21.584+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KOŚCIÓŁ MARIACKI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='STARE PRZEDMIEŚCIE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='POEZJA'/><title type='text'>Wały twierdzy i bastiony</title><content type='html'>Jednym z moich ulubionych miejsc w Gdańsku z całą pewnością stała się stara Kamienna Śluza, oddzielająca Dolne Miasto od Starego Przedmieścia. &lt;br /&gt;Zaraz za wąską Bramą Nizinną – przejazd przez nią odbywa się tylko na jednym pasie ruchu, dlatego ciągle są kłótnie o to, kto może przejechać pierwszy, wielkie trąbienie klaksonami i przepychanki – wznoszą się ziemne stożki bastionu Żubr i bastionu św. Gertrudy. A za nimi przesłonięta lasem ściana – Biskupia Górka, upstrzona różnymi kolorami i już mocno nadwyrężona burzami dziejowymi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powróćmy jednak do Kamiennej Śluzy: Tam, gdzie latem dzieci brykały i wpychały się nawzajem do mętnej wody panuje teraz cisza, łabędzie suną z wolna przez mgłę kładącą się na wodach Motławy, znikając raz po raz to w oparach mgły, to znów w przybrzeżnym sitowiu. &lt;br /&gt;Ktoś odważny może przejść się po Kamiennej Śluzie, balansując po jej walących się pozostałościach, skakać z jednego granitowego bloku na drugi, by w końcu z bijącym sercem rozpocząć wspinaczkę na koronę bastionu św. Gertrudy. Kiedyś w tych wałach, które zostały usypane z ziemi i miejskich śmieci, można było znaleźć mnóstwo potłuczonej porcelany i monet. Teraz wszystko porosło trawą, nie ma szans, żeby dotrzeć głębiej do tego, co jest pod nią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z góry roztacza się cudowny widok na zachwycającą dzielnicę Dolne Miasto: na plac Wałowy, dawny lombard miejski czy wreszcie na Małą Zbrojownię, w której mieści się teraz Wydział Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych. Na jej dziedzińcu wystawione są prace ćwiczeniowe przyszłych rzeźbiarzy: tułowia, zwierzęta, fantastyczne stwory leżą tam przemieszane ze sobą, spoglądając spoza mgielnej zasłony na przechodniów. To chyba najbardziej poetyczny obraz ze wszystkich, jakie można tu znaleźć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w oddali, zupełnie w tyle: kościół Mariacki, a także wieża Ratusza. Jakie to wszystko wydaje się odległe! &lt;br /&gt;Jednak póki co, to właśnie tutaj jest coś ciekawszego do odkrycia – stojąc tu na górze, u stóp bastionu Żubr można dostrzec otwór, który później okazuje się wejściem do jaskini nietoperzy. Jeśli ktoś tam zajrzy, owionie go zimny powiew. Królestwo za latarkę!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-3237232660836344409?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/3237232660836344409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/way-twierdzy-i-bastiony.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3237232660836344409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3237232660836344409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/way-twierdzy-i-bastiony.html' title='Wały twierdzy i bastiony'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-7504721327691644660</id><published>2009-10-20T11:33:00.000+02:00</published><updated>2009-10-21T09:16:55.121+02:00</updated><title type='text'>Gdzieś daleko</title><content type='html'>Jest dwudziestego października, a za oknem przepadły gdzieś wszelkie punkty odniesienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/St2D_G0UCiI/AAAAAAAAAEk/0ABUcwb6QDM/s1600-h/DSCN3998.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/St2D_G0UCiI/AAAAAAAAAEk/0ABUcwb6QDM/s400/DSCN3998.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394613048844749346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-7504721327691644660?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/7504721327691644660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/gdzies-daleko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7504721327691644660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7504721327691644660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/gdzies-daleko.html' title='Gdzieś daleko'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/St2D_G0UCiI/AAAAAAAAAEk/0ABUcwb6QDM/s72-c/DSCN3998.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-4281146990289988228</id><published>2009-10-19T09:00:00.000+02:00</published><updated>2009-10-21T09:15:54.039+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WIECZÓR AUTORSKI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='RATUSZ'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ULICA DŁUGA'/><title type='text'>Genius loci</title><content type='html'>Tak więc w piątek odbył się wieczór autorski na Festiwalu MitOst w Gdańsku. Dwanaście stron opowieści miejskiej i taka cisza w sali, że słyszałam oddechy ludzi siedzących w pierwszym rzędzie. Po czytaniu dyskusja, która trwała dłużej niż pierwsza część – każdy chciał rzucić jakieś pytanie, generalnie dotyczące literatury albo Gdańska, ale padały też bardzo konkretne pytania na temat pisania, zadania, jakie mam do wypełnienia w Gdańsku, obowiązków i uprawnień, stypendium. &lt;br /&gt;Rzadko kiedy doświadczałam na czyichś wieczorach autorskich, jak też i na swoich, tak otwartej i pogodnej atmosfery. To było wspaniałe, dziękuję! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczór autorski, a także Festiwal, odbywał się w pomieszczeniach Kina Neptun przy ulicy Długiej, już samo miejsce było wielce obiecujące: obszerny hol wejściowy, schody i na końcu mniejsze sale kinowe wyposażone w osobno rozmieszczone fotele. A na zewnątrz, za oknami – słynna szczytowa zabudowa ulicy…&lt;br /&gt;Raz lub dwa w trakcie czytania moja uwaga wymknęła się na zewnątrz, na zimny i mokry bruk ulicy Długiej, prześliznęła się pod Ratusz i Neptuna (w piątek pogoda uspokoiła się – mimo to goście z Niemiec, którzy chcieli przeprawić się do Gdańska promem, musieli zboczyć do Helsinek!) i dopiero potem powróciła znów do sali. &lt;br /&gt;Genius loci!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Agnieszka siedziała dzielnie w ostatnim rzędzie, więc kiedy było już po wszystkim, mogłyśmy pójść razem na piwo. &lt;br /&gt;Szłyśmy koło Bramy Wyżynnej, Katowni i Wieży Więziennej (była mżawka i wszędzie odbijały się refleksami pomarańczowe światła latarni), zmierzałyśmy w kierunku Ratusza Staromiejskiego, w którego piwnicach znajduje się Irish Pub. Przy piwie przychodzi na myśl, że nad tą piwnicą, ponad 300 lat temu, Jan Heweliusz nie zasiadał jako piwowar, tylko jako rajca miejski...&lt;br /&gt;Ratusz jest jedynym budynkiem, który w tym rejonie Gdańska nie został zniszczony. Ciągłość istnienia tego budynku też ma w sobie coś niezwykłego! Jedynie do Guinessa trzeba najpierw przywyknąć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-4281146990289988228?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/4281146990289988228/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/genius-loci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4281146990289988228'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4281146990289988228'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/genius-loci.html' title='Genius loci'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-3282415555933570929</id><published>2009-10-15T11:55:00.000+02:00</published><updated>2009-10-16T16:26:53.169+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KOŚCIÓŁ MARIACKI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KOŚCIÓŁ'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WOJNA'/><title type='text'>Przeczucie</title><content type='html'>Gdy po raz pierwszy odwiedziłam kościół św. Mikołaja, nie wiedzieć czemu, ogarnęło mnie przedziwne uczucie niepokoju. &lt;br /&gt;Kościół jest położony na końcu ulicy Świętojańskiej i wystarczyło tylko parę kroków, żeby do niego dotrzeć – stoi lekkim skosem naprzeciw kościoła Mariackiego, stanowiąc przeciwwagę dla tego najbardziej monumentalnego ze wszystkich kościołów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałabym przy tym wszelkie powody ku temu, by zachwycić się kościołem św. Mikołaja, bowiem mało tego, że jest to najstarszy kościół w Gdańsku – zbudowany w XII wieku! – to jeszcze jest jedynym, który w czasie wojny pozostał zupełnie nienaruszony…&lt;br /&gt;Oprócz cudownego sklepienia gwiaździstego posiada oryginalne wczesnobarokowe wyposażenie, a to w zupełności wystarczy, żeby wprawić w zachwyt tak zapalonego miłośnika architektury jak ja. Mimo to jednak onieśmielenie nowym miejscem wzięło we mnie górę, dlatego też wyszłam szybciej, niż można by się tego po mnie spodziewać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem znów spotkałam się ze starą gdańszczanką, tym razem w Café Ferber, gdzie spędziłyśmy czas na długiej i bardzo gorącej rozmowie. Zanim wypiłyśmy do końca naszą kawę z mlekiem, opowiedziała mi, że gdy w 1945 roku zniszczone zostały domy setek gdańszczan, na miesiąc znaleźli oni schronienie w kościele św. Mikołaja – czy też raczej musieli tam jakoś przebiedować. Wiele dzieci wolało spać na posadzce, bo ławek było niewiele, a poza tym były twarde. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj wybiorę się do tego kościoła jeszcze raz i zobaczę, jak mi pójdzie tym razem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-3282415555933570929?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/3282415555933570929/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/przeczucie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3282415555933570929'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3282415555933570929'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/przeczucie.html' title='Przeczucie'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-134565468174906700</id><published>2009-10-13T12:35:00.000+02:00</published><updated>2009-10-14T15:26:29.572+02:00</updated><title type='text'>Radio</title><content type='html'>… a dzisiaj o 18.15 w radiowej Trójce będzie wywiad ze mną połączony z przedstawieniem sylwetki pisarza…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-134565468174906700?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/134565468174906700/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/radio.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/134565468174906700'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/134565468174906700'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/radio.html' title='Radio'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-8110561840443855988</id><published>2009-10-13T11:33:00.002+02:00</published><updated>2009-10-14T15:30:18.645+02:00</updated><title type='text'>Mitost. Wieczór autorski</title><content type='html'>W piątek o godzinie 20.00 w ramach Festiwalu MitOst organizuję wieczór autorski, na którym zaprezentuję teksty z opowieści miejskiej, która powstaje tutaj w Gdańsku równolegle z powieścią. Wieczór odbędzie się w Centrum Festiwalowym przy ulicy Długiej 57, na trzecim piętrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podaję link do Festiwalu: &lt;a href='http://www.mitost.org/1158.html' target=_blank&gt;www.mitost.org&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-8110561840443855988?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/8110561840443855988/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/mitost-wieczor-autorski.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8110561840443855988'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8110561840443855988'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/mitost-wieczor-autorski.html' title='Mitost. Wieczór autorski'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-3280753980118065879</id><published>2009-10-13T11:21:00.000+02:00</published><updated>2009-10-14T15:28:37.031+02:00</updated><title type='text'>Paskudna pogoda</title><content type='html'>Właśnie w drodze do domu, na ulicy Piwnej, o mało co nie zostałam zmieciona z ulicy – gwałtowne porywy wiatru, które zerwały kilka pasów materiału osłaniającego rusztowania przy kościele Mariackim, mewy w chwiejnym locie o mały włos zawadziłyby o szczyty dachów – potem nagle zaczął padać grad, deszcz, śnieg, wszystko naraz, a w oddali: pomruk grzmotu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za kościołem Mariackim, gdzieś przy Grobli, widziałam kałużę, po której gnały prawdziwe fale. Domy ze ścianami szczytowymi od kościoła św. Jana aż po kościół św. Mikołaja tonęły w ołowianej szarości, a ubrani w kolorową odzież przeciwdeszczową ludzie śpiesznie przechodzili z pochylonymi twarzami. &lt;br /&gt;Zaraz znów wyjdę z domu – i tak już jestem przemoczona – chcę popatrzeć, co porabia Motława i jak wygląda Wyspa Spichrzów w czasie burzy. Z jakiegoś powodu takie stany pogodowe sprawiają, że przepełnia mnie uczucie euforii. Coś się dzieje!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-3280753980118065879?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/3280753980118065879/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/paskudna-pogoda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3280753980118065879'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3280753980118065879'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/paskudna-pogoda.html' title='Paskudna pogoda'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-4976916209326302173</id><published>2009-10-12T08:40:00.000+02:00</published><updated>2009-10-14T15:25:20.246+02:00</updated><title type='text'>Poziom wody. Baszta Stągiewna</title><content type='html'>Nie ma nic piękniejszego niż spacerować brzegiem Motławy, będąc grubo opatulonym i ubranym w ciepły sweter…&lt;br /&gt;Wczoraj po południu słońce blado przeświecało przez parę obłoków (chyba udało mi się złapać jedyny promień słońca, jaki pojawił się przez cały wczorajszy dzień), wyrwałam się więc z mieszkania i ruszyłam w ślad za rzeką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poziom wody wyraźnie się podniósł! I jeszcze coś – całe połacie zielonej rzęsy wodnej wrosły w fale i zabarwiają rzekę, chlupiąc o dzioby statków (na Motławie panuje wzmożony ruch – oprócz obowiązkowego statku pirackiego cumują tu w tej chwili co najmniej trzy inne statki, białe i lśniące obiecują słoneczne dni na morzu – och, już teraz, po raz pierwszy, pojawia się tęsknota za latem). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doszłam jednak tylko do Baszty Stągiewnej, bo kiedy byłam przy niej, zapatrzyłam się w jeden punkt, co mi się zdarza już nie po raz pierwszy. Za każdym razem, kiedy tędy przechodzę, wyobrażam sobie, jak by to było siedzieć sobie i pisać w pokoiku ze ścianami z muru pruskiego, łączącym dwie masywne wieże... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To zdecydowanie jeden z moich tajemnych ulubionych budynków w Gdańsku. Myślałam, że stoi pusty, ale potem ktoś powiedział mi, że były w nim biura, w każdym razie jeszcze w tamtym czasie, teraz prawdopodobnie rozważa się sprzedaż całego kompleksu. Oczywiście, okienka baszty są maleńkie, pokoje nie tylko mają zakrzywione ściany, ale są też ciemne…&lt;br /&gt;Pomimo tego jest to miejsce o wspaniałym potencjale i mam nadzieję, że zostanie on wykorzystany!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-4976916209326302173?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/4976916209326302173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/poziom-wody-baszta-stagiewna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4976916209326302173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4976916209326302173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/poziom-wody-baszta-stagiewna.html' title='Poziom wody. Baszta Stągiewna'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-4341794775514570430</id><published>2009-10-09T10:23:00.000+02:00</published><updated>2009-10-12T09:04:56.235+02:00</updated><title type='text'>W Dworze Artusa</title><content type='html'>Stres ostatnich dni i wczorajszy chłód w Dworze Artusa dały mi się we znaki w postaci przeziębienia… a to wystarczający powód do tego, żeby pozostać w domu i przez wszystko jeszcze raz przebiec myślami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc wczoraj najpierw odbyła się prezentacja książki „Skrzynka” w polskim przekładzie, z początku Grass czytał osobiście, potem aktor czytał wersję polską, następnie rozpoczęła się dyskusja na temat recepcji „Blaszanego bębenka”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwór Artusa stanowił świetną oprawę dla tego wydarzenia: Nasz stół ustawiono od czołowej strony pomieszczenia, nad naszymi głowami unosiło się kilka drewnianych okrętów, które miały przypominać o sławie i bogactwie minionych (hanzeatyckich) czasów, a za plecami ze ściany wyłaniał się jeleń (mój współdyskutant Wojciech Boros bardzo usilnie prosił mnie, abym napisała o tym jeleniu. Tym samym prośba została chyba spełniona). A dokładnie po naszej prawej stronie stał ów słynny, wspaniały piec – cóż za paradoks, przebywać w jednej sali z tym królem wszystkich pieców i mimo to zastanawiać się, co by tu zrobić, żeby zrobiło się cieplej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy rozpoczęła się dyskusja, problem rozwiązał się sam – napięcie wisiało w powietrzu, w końcu autor, o którego dziele mieliśmy dyskutować siedział pośród nas. A ja po jego lewej stronie. Mówiłam zdaje się coś o tym, że Blaszany bębenek jest jak tunel czasoprzestrzenny, a Grass uskarżał się na koniec, że biedni młodzi autorzy są tak mocno uwiązani do kanonów Bębenka. Kiedy to mówił, jego drobne dłonie gładziły lwie głowy na podłokietnikach. Później, w czasie kolacji w Radissonie ponownie podjęliśmy wątek tej rozmowy: upiory współczesnego pokolenia. Jednak więcej na ten temat w innym wpisie… czeka już na mnie ziołowa herbatka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-4341794775514570430?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/4341794775514570430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/w-dworze-artusa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4341794775514570430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4341794775514570430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/w-dworze-artusa.html' title='W Dworze Artusa'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-4144313760726084783</id><published>2009-10-07T11:20:00.001+02:00</published><updated>2009-10-08T08:20:14.282+02:00</updated><title type='text'>Literatura. Język i sztuka</title><content type='html'>Bardzo znamienne jest, że to właśnie post poświęcony Grassowi wzbudził największy rezonans. Tam, gdzie starsi czują się zdradzeni, młodsi odczuwają znudzenie, tak wygląda dotychczasowy obraz, jaki wyłonił się z moich rozmów. Nie dotyczy to pisarzy, którzy wiedzą, co mam na myśli, mówiąc, że chylę czoła przed Blaszanym bębenkiem. Nie trzeba specjalnie podkreślać, że środowisko kultury poświęca się temu dziełu Grassa w sposób więcej niż dogłębny (patrz aktualnie odbywający się festiwal: Grassomania). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Blaszanym bębenku Grass nie budował wyłącznie treści – tak bardzo spolaryzowanej, że często uchodzi uwadze coś bardzo istotnego, mianowicie  język. Formowane były tutaj słowa, na nowo obmyślane możliwości wyrazu, opracowywane motywy, które przeszły do zbiorowej podświadomości pisarskiej.&lt;br /&gt;Moje uznanie wobec wyniku tej pracy jest zatem nade wszystko uznaniem wyrażanym przez pisarkę. Patrząc na to z tej perspektywy, nie da się i nie można odczuwać zaskoczenia, czytając blog osoby piszącej. Chodzi o literackość i ten aspekt trzeba uwypuklić. Uznanie dla dzieła nie oznacza bezkrytycznego przyjmowania go. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nad tym wszystkim musiałam się wczoraj zastanowić w czasie wydłużonego spaceru po Starym Przedmieściu, idąc Żabim Krukiem koło Placu Wałowego, aż do bastionów… przez ostatnie dwa miesiące Gdańsk stał się dla mnie bardzo bliski we wszystkich swoich postaciach, ogromnie jestem ciekawa, co kryje jutrzejszy dzień.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-4144313760726084783?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/4144313760726084783/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/literatura-jezyk-i-sztuka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4144313760726084783'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4144313760726084783'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/literatura-jezyk-i-sztuka.html' title='Literatura. Język i sztuka'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-7287917411808344039</id><published>2009-10-06T11:33:00.000+02:00</published><updated>2009-10-07T12:21:20.911+02:00</updated><title type='text'>Niebo o poranku</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SssPCH2gJ9I/AAAAAAAAAEc/pl5Z9Pu8HGs/s1600-h/DSCN3979.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SssPCH2gJ9I/AAAAAAAAAEc/pl5Z9Pu8HGs/s400/DSCN3979.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389417908220733394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A wokół tak miło i dobrze&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-7287917411808344039?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/7287917411808344039/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/niebo-o-poranku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7287917411808344039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7287917411808344039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/niebo-o-poranku.html' title='Niebo o poranku'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SssPCH2gJ9I/AAAAAAAAAEc/pl5Z9Pu8HGs/s72-c/DSCN3979.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-6183716805096974974</id><published>2009-10-05T10:51:00.000+02:00</published><updated>2009-10-07T12:18:22.339+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='BLASZANY BĘBENEK'/><title type='text'>Lektura</title><content type='html'>Ile to już czasu minęło, kiedy czytałam Blaszany bębenek? Lata całe, a jednocześnie zaledwie kilka chwil. Przed laty połknęłam go w całości, a później, aż do teraz, konsumowałam go kawałek po kawałku, adaptowałam, czerpałam dla siebie i swojego pisania...&lt;br /&gt;Czy to wystarczy do tego, by wziąć udział w publicznej dyskusji z Günterem Grassem i pięcioma innymi pisarzami, dyskusji, której temat brzmi: Czym jest Blaszany bębenek dla różnych pokoleń? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja przede wszystkim wiem, jakie znaczenie Blaszany bębenek ma dla mnie jako osoby zajmującej się pisaniem. Mogę o tym opowiedzieć i to też uczynię. Ale żeby robić z tego wydarzenie polityczne? Dla mnie literatura jest osobną przestrzenią, ma swoje własne granice, nie istnieją dla niej granice państw, stanowi wystarczająco mocną strukturę i oparcie dla samej siebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy inaczej, do czwartku trzeba będzie pilnie wertować, przypominać sobie, robić notatki. Dyskusja odbędzie się w Dworze Artusa, w obecności 300 zaproszonych gości. Właśnie spotkałam się z kuratorką festiwalu, która powiedziała mi, że zaraz pójdzie kupić sobie nową sukienkę na kolację z Grassem i burmistrzem. Cóż, ja mam tylko swoje doświadczenia związane z czytaniem Grassa i głęboki szacunek do jego literatury. To musi wystarczyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-6183716805096974974?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/6183716805096974974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/lektura.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6183716805096974974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6183716805096974974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/lektura.html' title='Lektura'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-7919811592029044199</id><published>2009-10-02T11:42:00.000+02:00</published><updated>2009-10-05T12:05:58.699+02:00</updated><title type='text'>Koleje dziejów</title><content type='html'>Mimo lodowatego zimna, które wczoraj wieczorem zapanowało w moim pokoju, ledwie się położyłam, od razu zasnęłam…&lt;br /&gt;Jeden dzień jak całe życie. Najpierw w Dolnym Mieście odwiedziny u niezwykle żwawej niemieckiej (!) gdańszczanki, która opowiadała mi o mieście sprzed wojny… i o tym, że nieodmiennie czuje się tutaj u siebie. Wszystko jedno, czy jako Niemka czy Polka. Gdy wymawiała te słowa po niemiecku, pobrzmiewał w nich lekki polski akcent...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie znaczyło to bardzo wiele, po rozmowie przeszłam przez Śródmieście ogarnięta bardzo pojednawczym nastrojem. &lt;br /&gt;Potem, ledwie parę godzin później, rozmowa z Filipem, w jakiejś kawiarni na Piwnej. Kiedy tam poszliśmy, było okropnie zimno, a poza tym już ciemno (jesień chciałaby już zamienić się w zimę – zobaczyłam pierwszych ludzi w czapkach i rękawiczkach! Sama jeszcze się przed tym wzbraniam). Po raz pierwszy pokazał mi zdjęcia z Iraku, mężczyźni w mundurach, pustynia, wielki upał… i dzieci, ciągle dzieci krzyczące i śmiejące się do obiektywu, rozwierające szeroko oczy. &lt;br /&gt;Babilon, cały czas Babilon, replika Bramy Isztar. Wiadomo, gdzie znajduje się jej oryginał, Filip bardzo to skrytykował. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedługo będę potrzebowała nowego notatnika, sam tylko wczorajszy dzień wystarczy na kilka tomów opowiadań i całe pliki artykułów. A i tak wszystko przesączy się do powieści… Stop! Nie będę zbyt wiele zdradzać! &lt;br /&gt;Może tylko tyle: Chyba wykorzystam ten weekend. Może też zrobi się trochę cieplej. Na wszelki wypadek kupię sobie dzisiaj kilkanaście świec.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-7919811592029044199?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/7919811592029044199/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/koleje-dziejow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7919811592029044199'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7919811592029044199'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/10/koleje-dziejow.html' title='Koleje dziejów'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-4561771500805372327</id><published>2009-09-30T11:42:00.000+02:00</published><updated>2009-10-05T12:04:54.144+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PISANIE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PROCES PISANIA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='POWIEŚĆ'/><title type='text'>On żyje własnym życiem</title><content type='html'>Kolejny fragment opowieści miejskiej w blogu nie zaszkodzi, może co najwyżej pokazać – oto, co się robi, kiedy się przebywa w Gdańsku i jest się pisarką miejską. Przede wszystkim jednak planuje się powieść, w tej chwili już bardzo szczegółowo, pisane są pierwsze sceny, jest już nawet tytuł, który jest ściśle tajny. Wpada się i zaplątuje w sieć własnych planów, raz jest się przekonanym o wielkości, innym razem o bezdennej niedorzeczności swoich wymysłów. Nie – w zasadzie ten etap mam już dawno za sobą, jestem przekonana co do ram mojej powieści, teraz można już tylko pogrymasić nad szczegółami i formą i wprowadzać poprawki. W fazie planowania każdej powieści jest punkt, w którym nie da się już zawrócić, ale i też nie powinno się tego robić, inaczej przydarzyć się może rzecz najbardziej fatalna ze wszystkich: przestanie się pisać. Tego należy za wszelką cenę unikać. &lt;br /&gt;Zanim nastąpi odpowiedni moment, aby zaprezentować kilka stron mojej drugiej powieści, oto kolejny kawałek „dodatku”, którego tematyka pasuje do dzisiejszego wpisu w blogu. A kto się o mnie martwił, temu powiem, że z moim zębem i ze mną już wszystko dobrze, przekonująca argumentacja i trochę borowania zdziałały cuda! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Tekst nie dopuszcza mnie do siebie, już od kilku dni zmagam się z nim i walczę o słowa. W końcu dziś rano wygrał, wyrzucił mnie z mieszkania, twierdząc, że potrzebuje teraz chwili dla siebie i przez czas jakiś może się obejść bez mojej osoby. Chodzę po ulicach – na Dominikańskiej skręcam w kierunku Podwala Miejskiego, nie wiem dokładnie, dokąd idę – i próbuję zrozumieć, co się stało.&lt;br /&gt;Jeszcze tydzień temu wydawało mi się, że doskonale wiem, w którą stronę powinien zmierzać, prowadziłam go pewnie za rękę, rozwijałam go, zaczęłam nawet nadawać mu formę, gdy nagle zbuntował się i ukazał mi się od swojej okropnej strony – nudy. Od tej chwili próbowałam go uleczyć, znaleźć przyczynę jego choroby, ale im dłużej przy nim manipulowałam, tym bardziej był mi niechętny, aż w końcu zupełnie przestał do mnie przemawiać. Z minuty na minutę cichł coraz bardziej, przestawał się szamotać i wyginać, wyciąga nogi jak żuk, który ze strachu udaje martwego i sztywnieje, żeby przekonać mnie o swojej śmierci. &lt;br /&gt;Zostawiłam go więc tak jak leżał i, wprawdzie z lekkim obrzydzeniem i nieprzyjemnie poruszona, zabrałam się do pisania o czymś innym, dopóki – pomyślałam sobie – sam się nie obudzi i nie odezwie cichym głosem: Słuchaj, przecież ja nie umarłem, tylko tak udawałem! Kiedy się w końcu przede mną otworzył, był głośniejszy i bardziej zagniewany niż się spodziewałam. Powiedział, że jestem nieodpowiedzialna, no i niezdyscyplinowana, z tego powodu postanowił ostatecznie się wycofać, to się nazywa wewnętrzna emigracja, i zanim wyrzucił mnie z mieszkania, powiedział jeszcze, że teraz już nie mogę od niego wiele oczekiwać. &lt;br /&gt;Uważam, że jego zachowanie było przesadzone i kiedy jestem już na Straganiarskiej i widzę czerwieniące się topole, myślę sobie, że nie muszę tego wszystkiego znosić. Ostrzę już ołówek, szare okrawki spadają na chodnik."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-4561771500805372327?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/4561771500805372327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/on-zyje-wasnym-zyciem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4561771500805372327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4561771500805372327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/on-zyje-wasnym-zyciem.html' title='On żyje własnym życiem'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-3234697525624059599</id><published>2009-09-28T10:09:00.002+02:00</published><updated>2009-09-30T01:09:23.080+02:00</updated><title type='text'>Dodatek</title><content type='html'>…nareszcie jest link do „Eine Kleine Todesmusik” Grzegorza Kwiatkowskiego, elegancki e-book do pobrania: &lt;a href="http://www.kulturforum.info/stadtschreiber/kwiatkowski_ebook.pdf" target="_blank"&gt;&lt;span style="color:#333399;"&gt;kwiatkowski_ebook.pdf&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Publikację zamieszczono za uprzejmą zgodą autora&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-3234697525624059599?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/3234697525624059599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/dodatek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3234697525624059599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3234697525624059599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/dodatek.html' title='Dodatek'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-5090252289941165822</id><published>2009-09-28T10:01:00.000+02:00</published><updated>2009-09-30T01:11:35.959+02:00</updated><title type='text'>Powoli idzie jesień</title><content type='html'>Robi się już coraz chłodniej… wczoraj wieczorem po raz pierwszy założyłam swój wełniany żakiecik, tym samym chyba nastąpiło oficjalne otwarcie jesieni. Jednak w ciągu dnia było zadziwiająco ciepło, jakby lato ostatni raz pomachało nam na pożegnanie. Bardzo jestem ciekawa, co mnie teraz czeka. Nadal czekam na obiecaną wymianę (drewnianych) okien. Cały czas trzymana jestem w napięciu…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś poza tym spotkało mnie autentyczne gdańskie doświadczenie trochę innego rodzaju: Muszę pójść do dentysty. Czy ktoś może mi jakiegoś polecić?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-5090252289941165822?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/5090252289941165822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/powoli-idzie-jesien.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5090252289941165822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5090252289941165822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/powoli-idzie-jesien.html' title='Powoli idzie jesień'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-1318925183682176460</id><published>2009-09-26T17:05:00.000+02:00</published><updated>2009-09-30T01:12:33.905+02:00</updated><title type='text'>Chwila swobody</title><content type='html'>Od dłuższego czasu wreszcie znów trzygodzinny spacer… bez konkretnego planu przez cały Wrzeszcz, odkrywałam cudowne ulice i zaułki, ciągnące się niemal po sam skraj lasu. O tak, gdybym miała tutaj pozostać na dłużej, to właśnie tu poszukałabym sobie jakiegoś przytulnego mieszkanka!&lt;br /&gt;W powietrzu unosi się tu zapach kamieni i lasu, koty przemykają bezgłośnie przez ogrody, pełno małych knajpek, które na pierwszy rzut oka w ogóle nie wyglądają na knajpki – bo są ulokowane w garażu, w altanie…&lt;br /&gt;Mieszkałabym w pokoju z parkietem i wykuszem, a biurko przysunęłabym jak najbliżej okna, tak, że prawie mogłabym dotknąć rosnącego przy nim kasztana…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy miesiąc temu radio Berliner Rundfunk pytało mnie, czy zdążyłam się już zakochać w Gdańsku, musiałam lawirować i szukać odpowiednich słów. Dziś odpowiedź brzmiałaby inaczej: Tak, zakochałam się – ale nie w Gdańsku, tylko we Wrzeszczu!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-1318925183682176460?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/1318925183682176460/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/chwila-swobody.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1318925183682176460'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1318925183682176460'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/chwila-swobody.html' title='Chwila swobody'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-870018725991080240</id><published>2009-09-24T17:42:00.000+02:00</published><updated>2009-09-27T21:53:49.655+02:00</updated><title type='text'>Dwojakość</title><content type='html'>Jest jeden powód, dla którego częstotliwość moich spacerów i wędrówek po Wrzeszczu i Dolnym Mieście w ostatnim czasie nieco zmalała (choć i tak wczoraj zaniosło mnie na piwo w Nowym Porcie, gdzie nie byłam rozpoznawana, po prostu Polka – nie pisarka miejska z mianowania, do tego jeszcze z Niemiec): Mam naprawdę sporo pracy. &lt;br /&gt;Nie mówię tu już o blogu. O swojej działalności powiem tylko tyle: Opowieść miejska, której fragment przedstawiłam niedawno temu w blogu, nie jest głównym dziełem, do którego zbieram materiał w Gdańsku! Opowieść miejska to dodatek do tego, co robię, bo właściwie jestem tutaj ze względu na powieść. A że to, o czym wspomniałam wyżej i jeszcze wiele innych rzeczy zabiera mi tyle czasu, że jestem w stanie co najwyżej zbierać materiał i budować plan powieści, cóż, tak już po prostu jest. &lt;br /&gt;Sama nie mogę się już doczekać, żeby wreszcie zacząć właściwe pisanie. Co prawda nie zdziwiłabym się, gdyby wymagało to pewnego dystansu wobec Gdańska i związanych z nim postaci. Wiele razy już mówiłam, że Gdańsk nie jest ani tak prosty ani tak uroczy, jak można by sądzić, bywając tylko na Starym Mieście.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-870018725991080240?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/870018725991080240/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/dwojakosc.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/870018725991080240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/870018725991080240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/dwojakosc.html' title='Dwojakość'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-8433834746278829128</id><published>2009-09-24T11:05:00.005+02:00</published><updated>2009-09-25T09:38:20.659+02:00</updated><title type='text'>Nowych poetów nam trzeba</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Srs3ddH1maI/AAAAAAAAAEU/jn7y-tj1T4M/s1600-h/psychozdj%C3%84%C2%99cie.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 267px; FLOAT: right; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5384958758624795042" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Srs3ddH1maI/AAAAAAAAAEU/jn7y-tj1T4M/s400/psychozdj%C3%84%C2%99cie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Oczy Grzegorza Kwiatkowskiego błyszczą w słonecznych promieniach późnego lata. To jest błysk najmłodszej liryki polskiej: Kwiatkowski to nazwisko, które w Polsce nie jest już zupełnie nieznane – prasa tytułuje go: &lt;i&gt;enfant terrible&lt;/i&gt; młodej literatury – wydał już kilka tomów poezji, a publikacje jego dzieł ukazywały się w najważniejszych polskich gazetach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od czasu do czasu spotykamy się przy kawie, rozmawiamy o powieściach, liryce i wielki to dla mnie zaszczyt, że mogę w moim blogu przedstawić pierwsze tłumaczenia jego dzieł, których liczba rośnie w zawrotnym tempie.&lt;br /&gt;Oto dwa wiersze (których oryginalne wersje językowe zamieszczone są w polskiej części blogu), a już wkrótce pojawi się tu również e-book jego najnowszego tomiku. Tutaj można wiecej przeczytać: &lt;a href='http://kwiatkowski.art.pl/' target=_blank&gt;kwiatkowski.art.pl.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;autor&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;podczas spaceru nad rzeką zobaczył topielicę w białej szacie poprzeszywanej wodorostem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;natychmiast pobiegł do domu po płótno farby i pędzle i wrócił nad rzekę gdzie do wieczora łowił wzrokiem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ludzie z miasteczka dziwili mu sie bardzo ale on widział jak unosiła się pięć centymetrów nad wodą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;obraz zawisł w kościele świętego Jerzego w Tinben gdzie można oglądać go po dziś dzień:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny&lt;br /&gt;obraz z roku 1680&lt;br /&gt;autor: nieznany&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;Światło zastępcze&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to oczywiste&lt;br /&gt;że należałoby pisać o kamieniu drzewie&lt;br /&gt;kształcie domu albo twarzy swej matki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kiedy w wierszach czytacie&lt;br /&gt;o Miłoszu Pollocku Rimbaudzie i Kafce&lt;br /&gt;wiedzcie ze autor odwiedzał solarium literackie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;napisy na solarium głoszą:&lt;br /&gt;"światło zastępcze dla wszystkich"&lt;br /&gt;"szczególnie pomocne artystom czyli niekochanym"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;słońce przesłoniła drukarska farba&lt;br /&gt;spacery zastąpiły opisy krajobrazu&lt;br /&gt;miłość zmieniła sie w tanie romanse&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to oczywiste&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-8433834746278829128?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/8433834746278829128/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/nowych-poetow-nam-trzeba.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8433834746278829128'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8433834746278829128'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/nowych-poetow-nam-trzeba.html' title='Nowych poetów nam trzeba'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Srs3ddH1maI/AAAAAAAAAEU/jn7y-tj1T4M/s72-c/psychozdj%C3%84%C2%99cie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-4050384032517932471</id><published>2009-09-22T20:13:00.000+02:00</published><updated>2009-09-24T10:49:16.721+02:00</updated><title type='text'>Nowe podłoże</title><content type='html'>Tak się dziwnie składa, że mój nowy dywan mówi coś o powieści… teraz prawie nie śmiem już po nim chodzić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SrkUCpmLfTI/AAAAAAAAAEM/TNKJo1hZqI0/s1600-h/DSCN3973.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SrkUCpmLfTI/AAAAAAAAAEM/TNKJo1hZqI0/s400/DSCN3973.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5384356865256422706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-4050384032517932471?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/4050384032517932471/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/nowe-podoze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4050384032517932471'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4050384032517932471'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/nowe-podoze.html' title='Nowe podłoże'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SrkUCpmLfTI/AAAAAAAAAEM/TNKJo1hZqI0/s72-c/DSCN3973.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-5721874642732310407</id><published>2009-09-22T20:00:00.000+02:00</published><updated>2009-09-24T10:46:19.126+02:00</updated><title type='text'>Równolegle</title><content type='html'>Powieści są egoistyczne, egocentryczne i chciwe uwagi. Samo tylko tworzenie ich planu pochłania każdy nerw i każdą myśl, myśli krążące wokół struktury i budowy są ostatnimi, które pojawiają się u mnie wieczorem, a rano bombardują mnie w pierwszej kolejności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz, kiedy wszystko staje się bardzo konkretne, kiedy pracuję nad poszczególnymi scenami i ich planowaniem, muszę wymóc na sobie samej otwarcie okna wyszukiwarki i wejście na mój blog. Pisanie opowieści miejskiej też zostaje w tyle, mój zeszyt zapełnia się za to zapiskami do powieści…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak jutro z samego rana napiszę kilka miniatur, póki znów nie dopadną mnie myśli o powieści. Bo wtedy pożrą całą inspirację, spałaszują ją do ostatniego kęsa, będą się nią żywić, nabiorą ciała i dojrzeją.&lt;br /&gt;To dobry czas.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-5721874642732310407?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/5721874642732310407/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/rownolegle.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5721874642732310407'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5721874642732310407'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/rownolegle.html' title='Równolegle'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-844204060384192447</id><published>2009-09-21T08:54:00.002+02:00</published><updated>2009-09-22T10:01:39.570+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='OKNA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='HISTORIA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><title type='text'>Sen mara…</title><content type='html'>Dziś w nocy  miałam dziwny sen. Śniło mi się, że chodzę po Gdańsku, gdzieś w Śródmieściu, może na Szerokiej, i nagle usłyszałam ludzi, którzy krzyczeli „Pożar”!, słyszałam jak w oknach pękały szyby, jak waliły się domy. Przyśpieszyłam kroku, nagle ogarnęła mnie chmura dymu, wokół mnie głosy, zgiełk, wszędzie wybuchy, a jedyną trzeźwą myślą, jaka przychodziła mi do głowy było: Muszę koniecznie pójść do Żurawia i zobaczyć, co się z nim dzieje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy wreszcie zrobiło się spokojniej, pognałam w dół Szerokiej nad Motławę i przez chwilę przemknęła mi przez głowę myśl: Głupio zrobiłam, w końcu niewiadomo, czy to już koniec wybuchów? &lt;br /&gt;Ulica wokół mnie była spustoszona, ledwie ją rozpoznawałam, towarzyszyło mi przy tym to typowe dla snu mgliste uczucie świadomości miejsca, w którym się znajdowałam, nie widząc go jednak. Poprzez dym zobaczyłam mury Żurawia, tylko że były za małe, o wiele za małe…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem się przebudziłam. Pierwsze, co zrobiłam, to dopadłam okna i szybko upewniłam się, czy wszystko w porządku. Wszystko było w porządku. Może nie powinnam czytać przed snem książki historycznej o Gdańsku. Muszę ochronić Gdańsk przed moimi snami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-844204060384192447?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/844204060384192447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/sen-mara.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/844204060384192447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/844204060384192447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/sen-mara.html' title='Sen mara…'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-386604242398796670</id><published>2009-09-19T08:44:00.000+02:00</published><updated>2009-09-21T09:09:05.609+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PISANIE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='OPOWIEŚĆ MIEJSKA'/><title type='text'>Opowieść miejska</title><content type='html'>Moja gdańska opowieść miejska nareszcie posunęła się spory kawałek naprzód! Pod moimi rękami powstaje mały kosmos, a że jego obręb jest tak jasno wytyczony, mogę w dosłownym tego słowa znaczeniu przyglądać się zachodzącym w nim zmianom. W tej małej książeczce Gdańsk już łatwo poddaje się przeobrażeniom, przyswajam go sobie pisarsko, co i rusz pojawiają się postacie, które są przejaskrawiane, wymyślane są kolejne i wciąż dzieją się rzeczy, które właściwie nie mogą się wydarzyć. No i mowa, nieustannie mowa. Aby stworzyć atmosferę, jest ona tak samo ważna jak i sam opis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedną z opisanych i sfikcjonalizowanych postaci jest mój sąsiad "Pan Malszewski". Weźmy na próbę następujący fragment o nim:&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;"Gdy wracam do domu, tam, w półmroku klatki schodowej, leży cień. Zapalam światło, to Pan Malszewki, Pan Malszewski leży pod drzwiami własnego mieszkania wymięty i niedbale rzucony jak przedwczorajsza gazeta. Nie wygrzebał się ze sztormiaka, pomarańczowo-żółty kombinezon połyskuje niewyraźnie. Na klatce schodowej czuć teraz metaliczno-alkoholowy opar. Chyba dziś była wypłata.&lt;br /&gt;Żeby dotrzeć do moich drzwi, muszę przejść bardzo blisko niego. Dobry wieczór, Panie Malszewski, mówię nieśmiało, ale nie otrzymuję odpowiedzi. Oczy Pana Malszewskiego są wywrócone do góry, jego wąs jest w całkowitym nieładzie, aż się prosi, żeby go porządnie ułożyć, tak jak wygładza się rozczochrane włosy na głowie dziecka. Strużka śliny spływa po brodzie na podłogę i spada na stopień schodów.&lt;br /&gt;Zamykam się w swoim mieszkaniu i czatuję przy drzwiach: Zasadniczą kwestią jest bowiem, czy pani Malszewska jest w domu czy też dopiero przyjdzie do domu.&lt;br /&gt;Tego momentu absolutnie nie mogę przegapić. Nasłuchuję."&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-386604242398796670?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/386604242398796670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/opowiesc-miejska.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/386604242398796670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/386604242398796670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/opowiesc-miejska.html' title='Opowieść miejska'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-6892686770944383404</id><published>2009-09-14T09:03:00.001+02:00</published><updated>2009-09-18T22:07:44.696+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PROCES PISANIA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='POWIEŚĆ'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='CZYTANIE'/><title type='text'>Książki</title><content type='html'>Dzisiaj przyszła wreszcie z Niemiec długo wyczekiwana przeze mnie paczka z książkami… trzęsę się już z niecierpliwości, by je otworzyć, dotykać ich kartek i pochłaniać… W paczce jest między innymi nowa powieść Terézii Mory "Der letzte Mann auf dem Kontinent" [Ostatni człowiek na kontynencie] . &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I choć najpierw chciałam skończyć swoją książkę popularnonaukową o historii Gdańska, to jednak nie mogłam się opanować i połknęłam już pierwsze trzydzieści stron... Mora jest bardzo niezwykłą, całkowicie niezależną i porywającą autorką. Jej ostatnia powieść "Każdego dnia" należy moim zdaniem do najlepszych pozycji nowszej literatury niemieckiej. Sądzę, że mogła się przymierzyć do drugiego rzutu na podobną odległość. Ostatni człowiek dobrze się zapowiada, znowu ta zabawa perspektywą i sytuacją narracyjną, precyzją języka i częstokroć – komizmem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez następnych kilka dni zatracę się zapewne w lekturze, odkryłam już kilka miejsc, które najlepiej się do tego nadają. A przy okazji wczoraj na Westerplatte przyszło mi na myśl, gdzie pracuje moja protagonistka, która budzi we mnie niepohamowaną fascynację i sympatię, i gdzie wcześniej miała swój start w Gdańsku. Nie wiem, jak długo to się utrzyma w mojej głowie, ale póki co jestem zachwycona!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-6892686770944383404?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/6892686770944383404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/ksiazki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6892686770944383404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6892686770944383404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/ksiazki.html' title='Książki'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-1440564854155307304</id><published>2009-09-13T14:25:00.000+02:00</published><updated>2009-09-18T22:08:52.664+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PROCES PISANIA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='POWIEŚĆ'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WESTERPLATTE'/><title type='text'>Megalomania</title><content type='html'>Aga, Ines i Filip pojechali nad morze do Jastrzębiej Góry, a więc daleko. Ja zostałam w domu i snuję szalone plany, jak w amoku zapisuję swój notatnik strona po stronie, zrywam się, chodzę tam i z powrotem, wykreślam to, co jeszcze przed chwilą zanotowałam. Co jakiś czas przychodzą do mnie wiadomości od Agi i Ines, które pytają, co tam u mnie, chyba sprawdzają, czy jeszcze mi głowa nie pękła albo czy chociaż znajduje się jeszcze na swoim miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja tymczasem mam swoją protagonistkę wyraźnie przed oczami, jej imię, jej wygląd, historię jej życia. Pracuję teraz nad koncepcją najbliższych zdarzeń zaprzeszłych – co się stało, jak mogło dojść do tego, co się zdarzyło? Historia rodzinna, jej polsko-niemieckie tło – to również ma już swoją konstrukcję. Zaś w kwestii mieszkania ("Tak, ale czy takie mieszkanie w ogóle może choć teoretycznie istnieć?! ") pomógł mi wielce uczony znawca Gdańska. Bardzo jestem wdzięczna za wszystkich tych ludzi, których tutaj spotykam i którzy w tak wielu sprawach służą mi swoją pomocą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednym momencie absolutny zachwyt, za chwilę wątpliwości, które mnie dopadają i podszeptują mi, że to, co zamierzam jest megalomańskie i zawiłe. Chciałabym jednak nie czuć przymusu obawy przed tymi wątpliwościami ani też megalomanią czy zawiłością. Uważam, że są one kolejnymi etapami drogi prowadzącej do celu, a ten cel jest ambitny, bo musi taki być. Mój plan, w jego obecnej postaci, ma niewiele wspólnego z tym, co sobie wyobrażałam na początku. I to też jest normalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewentualnie wybiorę się jeszcze szybko nad morze, może na Westerplatte. Już czas, aby nasze stosunki zostały uregulowane od czasu tego chaosu, jaki zapanował na początku miesiąca. Chciałabym tam zażyć ciszy, spokoju. Poza tym będę wtedy mogła napisać do Ines i Agi, że w weekend jak najbardziej ruszyłam się ze swojej izdebki!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-1440564854155307304?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/1440564854155307304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/megalomania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1440564854155307304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1440564854155307304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/megalomania.html' title='Megalomania'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-759022803444740508</id><published>2009-09-11T11:01:00.000+02:00</published><updated>2009-09-15T10:35:13.179+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='RILKE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='TĘSKNOTA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PARYŻ'/><title type='text'>Sous le ciel de Pologne – Pod polskim niebem</title><content type='html'>Właśnie uporałam się z ponowną lekturą książki Rilkego "Pamiętniki Malte-Lauridsa Brigge". Wcale nie ukrywam, że podkradam z tego jak sroka – Rilke to wielki mistrz wycyzelowanego języka i mocnych obrazów, czym niezmiennie mnie urzeka. Moja gdańska opowieść o mieście – ten tom ukaże się już w przyszłym roku, a więc już niedługo – podobnie jak „Malte”, będzie się składała z fragmentów i przyswojeń, fikcjonalizacji, które dopiero w połączonej masie stworzą obraz szkicowany przez narratora. Główną rolę odgrywa tu oczywiście Gdańsk, zawsze Gdańsk, wraz z jego historiami i uchwyconymi chwilami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i Paryż: Jakie to dziwne, że mimo tych przygnębiających opisów Paryża i jego różnych oblicz, nagle zatęskniłam za metropolią nad Sekwaną… Tęsknota wezbrała we mnie tak bardzo, że otworzyłam szeroko okna i prosto w deszcz wypuściłam głosy Edith Piaf i Serge’a Gainsbourg’a. Sous le ciel de Paris s'envole une chanson... ile bym teraz dała za croissant á l'almendre gdzieś w Dzielnicy Łacińskiej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był to zatem dzień daremnej tęsknoty i nie dającej się określić rilkowskiej melancholii. Nie zakazuję sobie tego w żadnym wypadku. Każda myśl i ta tęsknota w końcu powrócą tutaj i będą emanować na miejsce, w którym w rzeczywistości się znajduję, dostarczając mi nowych wiadomości na jego temat. Także i wiadomości o mnie samej i o tym, czego mi brak, kiedy jestem daleko od domu.  Poza tym wiem teraz, że w związku z powieścią powinnam więcej uwagi poświęcić Wrzeszczowi i Nowemu Portowi.&lt;br /&gt;Benjamin Biolay śpiewa właśnie: Novembre toute l'année. Ciągle pada, chłód przenika do mojego pokoju, ale kawa ogrzewa mi dłoń.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-759022803444740508?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/759022803444740508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/sous-le-ciel-de-pologne-pod-polskim.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/759022803444740508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/759022803444740508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/sous-le-ciel-de-pologne-pod-polskim.html' title='Sous le ciel de Pologne – Pod polskim niebem'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-6851344477327696857</id><published>2009-09-09T08:54:00.003+02:00</published><updated>2009-09-15T10:37:53.150+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PISANIE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='CHWIN'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='HUELLE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='AUTOR'/><title type='text'>Tożsamość Weisera Dawidka</title><content type='html'>Wczoraj wieczorem byłam na spotkaniu autorskim z Pawłem Huelle. Spodziewałam się masy gości i przepełnionej sali, tak jak na spotkaniach autorskich, na których bywałam w Krakowie, jednak myliłam się. Miało bardzo przejrzystą i intymną oprawę i odbyło się w Filii Gdańskiej Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej przy ulicy Mariackiej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to miejsce warte odwiedzenia, nawet i bez Pawła Huelle – wnętrze przypominające domek ślimaka, meble z dębowego drewna, mosiężne lampy, kręcone schody i biegnąca wokół galeria. Cudowny jest tam każdy najmniejszy detal; gdy w jakieś miejsce czy pomieszczenie ktoś lokuje serce, od razu jest to wyczuwalne, w tym wypadku tym kimś był zapewne kierownik biblioteki Zbyszek Walczak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Paweł Huelle opowiadał trochę o swojej gdańskiej samoświadomości, anegdoty, epizody ze swojego dzieciństwa, dobrze zrelacjonowane i powiązane ze sobą. W taki sposób mogłyby też być opisane w jego znakomitej książce "Weiser Dawidek". W trakcie spotkania skomentował też kilka książek, z przymrużeniem oka również książkę swojego kolegi Stefana Chwina "Hanemann" (niemiecki tytuł tej książki to Tod in Danzig [Śmierć w Gdańsku]).&lt;br /&gt;Było też wiele anegdot, krążących wokół jego sceptycyzmu wobec wszystkiego co niemieckie – za każdym razem następował wtedy humorystyczny moment, kiedy spoglądał przy tym jakby z pewnym poczuciem winy na konsula niemieckiego, który siedział obok mnie i cały czas wyglądał na rozbawionego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiasem mówiąc, jego zdaniem najlepsza książka Güntera Grassa "Kot i mysz" jest najsłabsza z całej gdańskiej trylogii. Polecał natomiast dzieło wielkiego Fernando Pessoa, portugalskiego geniusza pisarskiego, do czego i ja usilnie chciałabym się przyłączyć. Przy czym Huelle polecał "Ricardo Reisa", a ja mówię: "Księga niepokoju".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-6851344477327696857?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/6851344477327696857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/tozsamosc-weisera-dawidka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6851344477327696857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6851344477327696857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/tozsamosc-weisera-dawidka.html' title='Tożsamość Weisera Dawidka'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-6606606027482981249</id><published>2009-09-07T09:19:00.000+02:00</published><updated>2009-09-14T11:47:45.083+02:00</updated><title type='text'>O wszystkim</title><content type='html'>Właśnie bardzo intensywnie pracuję nad drugą publikacją, która ma być przygotowana równolegle z powieścią o Gdańsku (i która też znacznie wcześniej się ukaże), jej tytuł ma brzmieć: "Gdańsk. Opowieść o mieście." Wszystkie moje notatki, które dzień w dzień gromadziłam w swoim szkicowniku, są systematycznie przetwarzane na małe fragmenty literackie – wczoraj szło mi to nieźle, a kiedy po południu w pewnym momencie głowa zaczęła mi dymić od tych „fragmentacji”, wyszłam z domu i poszłam na Targ Węglowy, żeby na chwilę się od tego oderwać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był to, przynajmniej na pierwszy rzut oka, w pełni udany plan… w ramach Festiwalu Europejskich Stolic Kultury odbył się tam wczoraj mały „Festiwal Wilna”. To fascynujące, jak bardzo kultura litewska przyciąga Polaków. Stoiska z wyrobami z wełny, lnu, wędlinami i serami ledwo wytrzymywały napór kupujących. &lt;br /&gt;Była też mała scena, na której grupa mniejszości polskiej na Litwie przedstawiała swoje tańce i pieśni, posługiwali się bardzo interesującym dialektem, w którym mocno wyczuwalny był rosyjski akcent. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeprowadziłam więc naprędce parę studiów etnologicznych i socjologicznych, a potem: dałam się porwać ogólnej euforii i kupiłam kawałek litewskiego sera z czosnkiem („oczeń wkusnyj!”). W domu znowu trochę pofragmentowałam, a wieczorem poszłam z Ines, Agą i Filipem na polsko-litewski koncert akordeonowy w kościele świętego Jakuba. Po godzinie wymknęliśmy się stamtąd, bo tym razem w miejsce skocznej muzyki ludowej oczekiwała nas interpretacja Bacha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj będę musiała zwolnić biegu. W nocy okazało się, że ser z Litwy zupełnie nie był dla mnie łaskaw, to chyba kara za to, że nie wysłuchaliśmy do końca koncertu…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-6606606027482981249?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/6606606027482981249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/o-wszystkim.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6606606027482981249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6606606027482981249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/o-wszystkim.html' title='O wszystkim'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-5038945247561060268</id><published>2009-09-03T21:45:00.000+02:00</published><updated>2009-09-14T11:48:42.838+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PROCES PISANIA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GŁOWA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='POWIEŚĆ'/><title type='text'>Fizyczność myśli</title><content type='html'>Jak bardzo ślepym można być na napisany już tekst! Dzisiaj przeczytałam i po raz kolejny poprawiałam część owego tekstu, który towarzyszy mi już od ponad roku – mojej pierwszej powieści. Ona także zawiera wątek związany z Polską: Śląsk, dwie płaszczyzny czasowe, dwie przeplatające się ze sobą podróże. Historia podwójnego wypędzenia – diabeł w swojej widzialnej postaci – i protagonistka w teraźniejszym czasie, która po śmierci swojego polskiego dziadka ciągnie ze Śląska do Galicji, miejsca, z którego wywodzi się jej rodzina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znam każde słowo, mogę dokończyć w głowie każde zdanie, które zaczynam czytać. To już nie jest tekst, zdania rozpadają się na słowa, a słowa na sylaby. Bardziej go słyszę, czuję – całkiem fizycznie – niż pojmuję jego sens. To jest właśnie ten moment, w którym pisarz powinien powierzyć swój tekst w inne ręce. To bardzo osobliwe uczucie. Tak jakby przedwcześnie posyłało się swoje dziecko w świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z samego rana przygotuję mu parę kanapek, dam na drogę jabłko i kawałek czekolady, jeszcze raz pogładzę po głowie, zanim powoli zamknę za nim drzwi. Każde pożegnanie jest bolesne. Jak to dobrze, że znów jest coś nowego, co we mnie dojrzewa i przybiera coraz wyraźniejszą postać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-5038945247561060268?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/5038945247561060268/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/fizycznosc-mysli.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5038945247561060268'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5038945247561060268'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/fizycznosc-mysli.html' title='Fizyczność myśli'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-7807963241218236528</id><published>2009-09-03T11:49:00.000+02:00</published><updated>2009-09-14T11:51:02.540+02:00</updated><title type='text'>Rano</title><content type='html'>Dziś była mgła. Lubię mgłę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sp-QTvHv5iI/AAAAAAAAAEE/l3P-38XvM00/s1600-h/DSCN3925.JPG"&gt;&lt;img style="WIDTH: 400px; HEIGHT: 300px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5377175148844541474" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sp-QTvHv5iI/AAAAAAAAAEE/l3P-38XvM00/s400/DSCN3925.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-7807963241218236528?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/7807963241218236528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/rano.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7807963241218236528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7807963241218236528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/rano.html' title='Rano'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sp-QTvHv5iI/AAAAAAAAAEE/l3P-38XvM00/s72-c/DSCN3925.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-3972819201820371046</id><published>2009-09-02T08:24:00.008+02:00</published><updated>2009-09-08T16:00:24.860+02:00</updated><title type='text'>Westerplatte</title><content type='html'>Mam wrażenie, że na Westerplatte spędziłam całe swoje życie – choć to, co działo się wczoraj mogło potrwać co najwyżej dziewięć godzin. Było to życie wypełnione ostatnim zrywem wszechobecnie palącego letniego słońca, kruchymi, białymi plastikowymi parasolami przeciwsłonecznymi, ekranami filmowymi, z których grzmiały salwy z karabinów maszynowych, śmigłowcami patrolowymi, pragnieniem, przemówieniami, telewizją, bardzo dużą ilością telewizji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko zaczęło się od nakręcenia przez ARD krótkiego programu w Śródmieściu, potem na okręcie wojennym dla Telewizji Polskiej TVP. Tam miałam przyjemność spotkać Stefana Chwina i jego żonę – na moje pytanie, jak udał się urlop, otworzył szeroko oczy i powiedział: Ach, byliśmy tylko na Kaszubach – wie pani, co to Kaszuby?&lt;br /&gt;Byłam oczywiście nazbyt zbita z tropu, żeby zareagować odpowiednio do sytuacji – grzecznie się uśmiechnęłam, tak jest, panie Chwin, wiem, co to Kaszuby – później kamerzysta Michał z ARD skomentował, że powinnam była mu powiedzieć, że mieszkam w Berlinie, po czym zapytać, czy wie, co to takiego.&lt;br /&gt;Tak, tak, błyskotliwość to cecha, która przeważnie ujawnia się dopiero w drodze powrotnej do domu. A pani Chwin – cała w bieli w kapeluszu, na wzór królowej angielskiej, usta w kolorze wiśni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem było ustawianie szklanych niebieskich świeczników i przemówienia. Kaczyński sprawiał na mnie wrażenie trochę znudzonego nauczyciela historii, Tusk wcale nie był lepszy, dopiero Merkel rozbudziła mnie swoją emocjonalnością, również przemówienie Putina uznałam za niemalże pojednawcze, a w związku z tym bardzo zaskakujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uważam, że praca dla telewizji jest bardzo męcząca, zwłaszcza gdy robi się to dla tak poważnego kanału jak ARD. Przede wszystkim jednak wtedy, gdy ma się w planach zrobienie reportażu z pisarką miejską w czasie odbywających się uroczystości, a ta przy wejściu na Westerplatte orientuje się, że ktoś w Biurze Urzędu Miasta zapomniał wysłać kompletne zaproszenie, dlatego trzeba razem z nią czekać dwie godziny przy wejściu w pełnym słońcu, zanim dowiozą samochodem plastikową zawieszkę, którą zakłada się na szyję i dopiero potem, z opóźnieniem, można zabrać się do pracy. Nie, nie zazdroszczę redaktorom telewizyjnym. Jako pisarka miejska mogę przynajmniej brać wszelkie fenomeny takimi, jakie są. Jeśli jest to chaos, przyjmuję chaos, ni mniej ni więcej: chaos.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.dkf-moe.de/x/FMPro?-db=dkf01.fp5&amp;amp;-format=dspg.html&amp;amp;ID=1015930&amp;amp;-token.3=&amp;amp;-find" target="_blank"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;www.kulturforum.info:&lt;br /&gt;Danziger Stadtschreiberin in den ARD tagesthemen und im ZDF heute journal&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-3972819201820371046?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/3972819201820371046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/westerplatte_02.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3972819201820371046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3972819201820371046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/09/westerplatte_02.html' title='Westerplatte'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-7083914056947718254</id><published>2009-08-31T10:25:00.000+02:00</published><updated>2009-09-14T11:43:04.500+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SZTUKA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ZASPA'/><title type='text'>Mural. Piotr Szwabe</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SpuJIopO9MI/AAAAAAAAAC0/qP8fK0gMSS8/s1600-h/Piotr%2BSzwabe%2Bvel%2BPisz.JPG"&gt;&lt;img style="WIDTH: 400px; HEIGHT: 266px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376041361639142594" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SpuJIopO9MI/AAAAAAAAAC0/qP8fK0gMSS8/s400/Piotr%2BSzwabe%2Bvel%2BPisz.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-7083914056947718254?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/7083914056947718254/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/mural-piotr-szwabe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7083914056947718254'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7083914056947718254'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/mural-piotr-szwabe.html' title='Mural. Piotr Szwabe'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SpuJIopO9MI/AAAAAAAAAC0/qP8fK0gMSS8/s72-c/Piotr%2BSzwabe%2Bvel%2BPisz.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-4985353630397276680</id><published>2009-08-31T09:52:00.000+02:00</published><updated>2009-09-14T11:44:17.767+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SZTUKA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MALOWIDŁO'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ZASPA'/><title type='text'>Znaki na ścianie</title><content type='html'>Wielka sztuka na Zaspie, a poza tym wielkie szczęście oglądania jej razem z utalentowanym artystą – Piotrem Szwabe, który sam jest twórcą jednych z najbardziej interesujących obrazów ściennych. Mural, Malarstwo Monumentalne: sztuka o niebo, a ściślej mówiąc, o dom większa od ordynarnych graffiti. Przez całą ścianę ciągną się spektakularne malowidła, porywające kompozycje kolorów, sceny, przed którymi ludzie co chwilę przystają, żeby im się dokładniej przyjrzeć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artyści zamienili Zaspę w gigantyczną galerię pod gołym niebem. Temu szaremu, monotonnemu osiedlu, na którym mieszka około 14.000 ludzi, nadano niesamowitą nową wartość wizualną. Na ścianie bloku, w którym mieszkał kiedyś Wałęsa widnieje olbrzymi pikselowy portret jego twarzy. Im bardziej się od niego oddala, tym twarz staje się wyraźniejsza...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście wszystkie te malowidła nie znajdują się w jednym miejscu, trzeba ich poszukać, pospacerować po Zaspie, powoli poznawać ją, co i rusz gubiąc się pośród rozległych osiedlowych zieleńców, by wreszcie zostać wynagrodzonym gigantomańskim dziełem sztuki. Najstarsze z nich liczą sobie 10 lat i wciąż dobrze się trzymają – najnowsze są z tego roku i zostały wykonane przez artystów z różnych krajów. &lt;br /&gt;Zaspa to klasyczna atrakcja dla wtajemniczonych. Nasz spacer i jeszcze parę innych rzeczy będzie można zresztą obejrzeć we wtorek o godz. 21.45 w telewizji ZDF w programie heutejournal, poza tym będzie też krótki program w Tagesthemen (Tematach dnia). Tak więc od tego tematu nie da się uciec. &lt;br /&gt;A oto link do strony, na której można znaleźć wiele informacji na temat Monumental Art: &lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.monumentalart.eu/01_Historia/galeria.htm" target="_blank"&gt;&lt;span style="color:#779ed6;"&gt;http://www.monumentalart.eu/01_Historia/galeria.htm&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-4985353630397276680?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/4985353630397276680/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/znaki-na-scianie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4985353630397276680'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4985353630397276680'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/znaki-na-scianie.html' title='Znaki na ścianie'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-8338515223068177891</id><published>2009-08-28T19:09:00.000+02:00</published><updated>2009-09-14T11:45:42.967+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='POWIEŚĆ'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WSZECHŚWIAT'/><title type='text'>a jednak</title><content type='html'>… Wszechświat i Gdańsk sprzysięgły się na moją korzyść, jakby chciały mnie sobie bardziej zjednać. Urzędniczka na poczcie zwróciła się do mnie per „kochanie”, kwiaciarka uśmiechnęła się do mnie, choć nic u niej nie kupiłam, nawet pani na stoisku z serami prześcigała samą siebie w uprzejmości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po cichu zadawałam sobie więc pytanie: Czy ja popadam w jakąś paranoję, kiedy staję się nieufna, gdy spotyka mnie tyle dobrego? Może jeszcze jakaś straszna wieść uderzy jak grom z jasnego nieba …?&lt;br /&gt;Na przykład jutro i pojutrze będzie tutaj telewizja ZDF, żeby zrobić program o moim życiu codziennym. Zaplanowałam te dni stosownie do tego, co mnie czeka, nie zważając na straty: W planie jest przejażdżka kajakiem w ramach happeningu artystycznego, potem wycieczka na Zaspę, żeby obejrzeć malowidła na ścianach. Zatem pełny program. A powinnam właściwie pisać powieść. Może niedługo wynajmę sobie jakiegoś ghostwriter’a, znam wielu utalentowanych autorów …&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-8338515223068177891?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/8338515223068177891/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/jednak.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8338515223068177891'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8338515223068177891'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/jednak.html' title='a jednak'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-2890284425566979554</id><published>2009-08-27T15:36:00.000+02:00</published><updated>2009-09-14T11:40:53.884+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WOJNA ŚWIATOWA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WESTERPLATTE'/><title type='text'>Zamieszanie przed burzą</title><content type='html'>Pozostało jeszcze pięć dni do 70 rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej. Przygotowania w Gdańsku idą pełną parą, mam wrażenie, że od kilku dni w powietrzu daje się wyczuć pewna nerwowość. Wszystkie parki są gorliwie przycinane i strzyżone, chodniki szorowane, a gołe kawałki ziemi obsypuje się nasionami trawy. Miasto przygotowuje się. Merkel, Putin, Sarkozy, oczekuje się przybycia ważnych osobistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta nerwowa atmosfera udzielała się także i mi. Dziś przed południem byłam z ekipą telewizji ARD na Westerplatte. W ciągu nie całych dwu godzin nakręcili krótką rozmowę i spacer. Dookoła nas uwijali się budowlańcy, ogrodnicy, robotnicy ustawiający scenę – większość z nich była akurat zajęta mocowaniem na rusztowaniu olbrzymich liter, z których układał się napis: Nigdy więcej wojny.&lt;br /&gt;Parę godzin później wywiad radiowy dla RBB, Rundfunk Berlin-Brandenburg, w weekend będzie tu telewizja ZDF i będzie kręcić film dokumentalny – „o tym, jak to jest być pisarką miejską”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powinnam to zawczasu trochę przemyśleć. Sądzę, że te przemyślenia nie powinny mieć zbyt wiele wspólnego z pisaniem. W tej chwili moje nerwy są tak napięte, że ledwo daję radę z zadaniami administracyjnymi na moim stanowisku, jestem swoim własnym sekretarzem. Po 1 września, tak sobie obiecałam, znowu zacznę pisać. Do tego czasu muszę zacisnąć zęby. Wtedy przynajmniej nie da się za wiele biadolić…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-2890284425566979554?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/2890284425566979554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/zamieszanie-przed-burza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2890284425566979554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2890284425566979554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/zamieszanie-przed-burza.html' title='Zamieszanie przed burzą'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-1907988959002401295</id><published>2009-08-25T08:22:00.000+02:00</published><updated>2009-09-14T11:41:49.882+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PAPIER'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PISANIE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='UCZUCIE'/><title type='text'>Papierowa inkarnacja</title><content type='html'>Kiedy trzymam w rękach wydruk tego, co parę dni, tygodni czy miesięcy temu pisałam na laptopie, za każdym razem towarzyszy mi uczucie zdziwienia mieszanego ze szczęściem. Wcześniej przemykało to przez dżunglę danych jak niejasny duch, teraz trzymam to fizycznie w rękach, a moja reakcja jest zawsze taka sama: Szybko przeczytać, co ja tam właściwie napisałam, skontrolować siebie, jak gdybym nie do końca ufała temu, co niezliczoną ilość razy przeczytałam już na ekranie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym momencie następuje więc przejście formy pisanej w zmaterializowaną. Wydaje się wtedy, że nawet treść napisanego tekstu przechodzi do innego wcielenia – to, co zamieniło się w papier czytam przeważnie ze znacznie większym krytycyzmem. Papier jako konieczny wymóg, jedynie słuszna forma. Czasami rzeczywiście wydaje mi się, że to, co wyrzuca z siebie drukarka to nie dokładnie to samo, co skrzętnie wpisywałam do komputera. Kilka dni temu mówiłam o ciele piszącego, czas zatem na rozważania o cielesnej postaci tego, co zostało napisane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zależności od tego, w co się ją ubierze, jak się ją ułoży, zauważa się różne rzeczy, korzysta się z odmiennych sposobów opisu. Obróbka tekstu na ekranie monitora jest o wiele bardziej dynamiczna, można wtedy przesuwać całe sceny, w następnej chwili usuwać, by potem znowu jest wstawić. &lt;br /&gt;Ale: To, że w tej scenie właściwie powinna być jesień, a nie wiosna, przychodzi mi do głowy jednak raczej po przeczytaniu tego na papierze. Papier jest spokojniejszy i zmusza do dokładnego czytania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-1907988959002401295?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/1907988959002401295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/papierowa-inkarnacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1907988959002401295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1907988959002401295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/papierowa-inkarnacja.html' title='Papierowa inkarnacja'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-2617136662120431876</id><published>2009-08-24T18:38:00.000+02:00</published><updated>2009-09-10T10:04:15.291+02:00</updated><title type='text'>Element zakłócający</title><content type='html'>Obrazy godne uwagi pojawiły się nagle tam, gdzie można by się ich najmniej spodziewać; niczego nie przeczuwając, weszłam sobie do domu Uphagena, chcąc osłodzić sobie popołudnie mieszczańską kulturą mieszkalną, i kiedy tak spaceruję sobie po przedpokojach pełnych barokowych mebli i biedermeierowskich krzesełek, nagle natrafiam na małą wystawę obrazów, które na pierwszy rzut oka zbywam jako epigonalną zabawę w impresjonizm, przyjemne pastelowe barwy, miło mieniące się kolory, całkiem to podobne do „sztuki”, którą sprzedaje się na ulicy turystom. Śliczne widoczki Gdańska, Żuraw o wschodzie słońca albo ulica Mariacka o zachodzie słońca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem przesunęłam zmęczonym wzrokiem po obrazach, zirytowałam się: Coś tutaj się nie zgadza, i to zupełnie się nie zgadza. Dopiero co oglądany przymilny wizerunek Długiego Pobrzeża… z niemal doszczętnie zburzonym Żurawiem, ze stojących obok kamienic pozostał tylko rząd wyszczerbionych zębów. Na innych obrazach rozwalona Katownia, przygnieciona Brama Wyżynna, pustynia miejskich ruin. A wszystko to przedstawione na różowo i liliowo, w jednym szeregu, punkt po punkcie, tak łatwo przeoczyć, co te obrazy tak naprawdę przedstawiają…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorem tych dzieł jest Ignacy Klukowski, który miał znaczący udział w rekonstrukcji Gdańska i odrestaurowaniu wielu rzeźb i obrazów. Wyglądałoby więc na to, że Klukowski nim zabrał się do odbudowy, musiał najpierw uwiecznić zniszczenie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-2617136662120431876?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/2617136662120431876/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/element-zakocajacy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2617136662120431876'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2617136662120431876'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/element-zakocajacy.html' title='Element zakłócający'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-6725726088420194019</id><published>2009-08-22T12:00:00.000+02:00</published><updated>2009-09-10T10:05:21.665+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MOTŁAWA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ŻURAW'/><title type='text'>Gdańsk intymnie</title><content type='html'>Przed szóstą rano jest się z Gdańskiem sam na sam, Motława płynie sobie sennie, Żuraw jest otulony w milczenie. Baryłka i Goldwasser nie ustawiły jeszcze krzeseł przy stołach, parę zaspanych mew dryfuje na wodzie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki to cudowny sposób na bezsenność, gdy o piątej rano nie da się już zasnąć, bo w głowie kołacze się scena, która została wymyślona jeszcze poprzedniego dnia – nałożyć buty, przejść kilkaset metrów i stanąć na moście, nie do końca jeszcze pojmując, gdzie się jest i po co…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta niesamowita pustka. Jak gdyby w ostatnich dniach ludzie zgodnie postanowili wyjechać z Gdańska i wiedzieli o tym wszyscy oprócz mnie. Można wtedy o wiele więcej zobaczyć: rynny na domach, fryzy, krwawnik wyrastający z występu muru. Delikatnie dotyka się cielesności Gdańska, przesuwa po niej dłonie, kiedy jeszcze nikt nie patrzy, nikt nie kwestionuje mojego prawa do niej i nie zastrzega jej dla siebie. Dzisiaj o wpół do szóstej rano Gdańsk należał tylko do mnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-6725726088420194019?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/6725726088420194019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/gdansk-intymnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6725726088420194019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6725726088420194019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/gdansk-intymnie.html' title='Gdańsk intymnie'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-2154417254251667701</id><published>2009-08-21T23:15:00.001+02:00</published><updated>2009-09-09T09:07:11.960+02:00</updated><title type='text'>Drewno i kora</title><content type='html'>Wystawa Jana de Weryha-Wysoczańskiego w Galerii Miejskiej! Nie omieszkałam pojawić się na wernisażu razem z Ines, malarką z Portugalii (mimo że jest w pierwszym miesiącu ciąży, dzień w dzień pracuje nad dziełami na swoją wystawę w listopadzie – niejednemu przydałaby się choć odrobina z jej podejścia do pracy…). Wystawiającym się artystą jest gdańska osobistość, której główną siedzibą jednakże jest Hamburg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na wernisażu działo się to, co zwykle: wielki ścisk, walka o przekąski i kieliszki białego wina, artysta i jego uśmiechnięta powściągliwość. Dzieła zaś zaskakująco przyjemne w odbiorze… artysta w bardzo wrażliwy sposób posługuje się materiałem, którym jest kora i drewno, przybliża się do niego, wczuwa się w jego strukturę. Bardzo przypominało mi to Andy’ego Goldsworthy’ego, a zwłaszcza  „Rivers and Tides”… porządkujący, emfatyczny land art, to było dokładnie to, czego mi było potrzeba tego wieczoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety wystawione eksponaty ucierpiały nieco z powodu dużej liczby zwiedzających, którzy niechcący następowali na deszczułki, dotykali palcami reliefów z kory i opierali się o korową kolumnę. Co jednak było inspirującym momentem wieczoru: Kolumna wznosiła się pośrodku pomieszczenia na kształt drzewa, każdy więc automatycznie był przekonany, że to kolos, który waży pewnie parę ton. Kiedy młody mężczyzna oparł się o nią, ta od razu zaczęła się ruszać i chwiać. Na pewno odwiedzę tę wystawę jeszcze raz, ale w spokojniejszej chwili.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-2154417254251667701?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/2154417254251667701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/drewno-i-kora.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2154417254251667701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2154417254251667701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/drewno-i-kora.html' title='Drewno i kora'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-6378756323319545911</id><published>2009-08-21T23:01:00.000+02:00</published><updated>2009-09-09T09:08:55.831+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='BLOG'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PAŁAC OPATÓW'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='OLIWA'/><title type='text'>Przeczucie w g-moll</title><content type='html'>... Tak więc pojechałam z Agnieszką do Oliwy, na koncert festiwalu Mozartiana, stanęłyśmy trochę bezradnie w parku przed Pałacem Opatów – widzowie stali ciasno jeden przy drugim, scena z, jak przypuszczałyśmy, fantastyczną orkiestrą zdawała się nam odległa o kilka kilometrów – zastanawiałyśmy się, jaki cel ma eksperyment z nieużywaniem wzmacniaczy.&lt;br /&gt;Czasami wiatr przynosił ku nam coś jakby dźwięk skrzypiec, chyba w tonacji g-moll... Po paru minutach tęsknego wyczekiwania – Agnieszka tak bardzo cieszyła się na mozartowskie brzmienia – postanowiłyśmy odpocząć przy filiżance gorącej czekolady (w sierpniu!), najlepiej w Błękitnym Pudlu w Sopocie. Słońce dawno już zaszło, zapanowało przejmujące zimno i chociaż pieczołowicie obwiązałyśmy się szalami, nie było nam ani trochę cieplej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszłyśmy więc z powrotem przez park do samochodu. A tam nieprzyjemna niespodzianka: ktoś przyblokował nas monstrualnie wielkim autem. Po pół godzinie wyczekiwania zdecydowałyśmy się zadzwonić po Straż Miejską, to coś jak Policja Miejska w Niemczech. Po chwili przyjechali, byli bezradni, nie chcieli odholować tego samochodu, aż w końcu dokonali cudu, bo wyciągnęli nasze auto milimetr po milimetrze, uwalniając je z pułapki. W tym czasie trzeba było na kilka minut wstrzymać ruch na ulicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aga martwiła się, czy też napiszę o tym wszystkim w blogu, ale oczywiście uspokoiłam ją od razu i powiedziałam, że gdybym to zrobiła, to przede wszystkim napisałabym o tym, jakie tego wieczoru było powietrze: krystalicznie czyste, z lekką nutą dymu, wyczuwalny humus, zdecydowany zapach zimna. Aga, powiedziałam, jeśli opiszę ten wieczór, to przedstawię go tylko jako pierwszą oznakę jesieni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-6378756323319545911?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/6378756323319545911/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/przeczucie-w-g-moll.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6378756323319545911'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6378756323319545911'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/przeczucie-w-g-moll.html' title='Przeczucie w g-moll'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-864818294761058717</id><published>2009-08-21T17:26:00.000+02:00</published><updated>2009-09-09T09:11:17.718+02:00</updated><title type='text'>Stocznia Gdańsk S.A.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/So68zEYpbMI/AAAAAAAAACs/n0s1dyRRd-U/s1600-h/DSCN3922.JPG"&gt;&lt;img style="WIDTH: 400px; HEIGHT: 300px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372438991036050626" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/So68zEYpbMI/AAAAAAAAACs/n0s1dyRRd-U/s400/DSCN3922.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-864818294761058717?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/864818294761058717/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/stocznia-gdansk-sa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/864818294761058717'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/864818294761058717'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/stocznia-gdansk-sa.html' title='Stocznia Gdańsk S.A.'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/So68zEYpbMI/AAAAAAAAACs/n0s1dyRRd-U/s72-c/DSCN3922.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-3656576371428580069</id><published>2009-08-21T17:02:00.001+02:00</published><updated>2009-09-09T09:55:16.330+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='STOCZNIA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ŚWIAT'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WAŁĘSA'/><title type='text'>Świat stoczni</title><content type='html'>Ilekroć byłam pod Pomnikiem Stoczniowców, tylekroć zaglądałam za kraty bramy i zastanawiałam się, co też kryje się za nią, jak też ta stocznia może wyglądać. Rzadko ma się szczęście i okazję, by zajrzeć za tę bramę, na przykład gdy na terenie stoczni jest jakaś wystawa albo nowatorskie przedstawienie teatralne. Poza tym stocznia jest zamknięta dla zwiedzających, bądź co bądź buduje się w niej jeszcze statki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybym nie wbijała Sławkowi do głowy, żeby pokazał mi Gdańsk, i to dokładnie, to miejsce to pewnie pozostałoby białą plamą na mojej mapie Gdańska. A on wynalazł coś wspaniałego: „Subiektywna Linia Autobusowa”, dziewięćdziesięciominutowa wycieczka po terenie stoczni. Najlepsze w tym wszystkim jest, to, że wycieczka oprowadzana jest przez byłego pracownika stoczni, który jej historię przeplata własnymi doświadczeniami i przeżyciami. Kiedy autobus ruszył na teren stoczni, właśnie wyjeżdżał z niej autobus pełen robotników, którzy skończyli swoją zmianę. Zmęczone twarze, nieco rozbawione na widok turystów, którzy na własne życzenie wiezieni byli w przeciwną stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż nie spełniły się moje nadzieje, że będziemy oprowadzani po stoczni przez weterana z długą brodą, to i tak czymś niesamowitym było poznawanie Gdańska po przeniesieniu się w tak niepowtarzalne i witalne miejsce. Choć raz dane mi było spojrzeć na Gdańsk od wewnątrz stoczni. Jej teren jest tak rozległy i wyposażony we wszystko, co jest potrzebne do życia, jest jak miasto w mieście, swoisty kosmos. Jest to z pewnością jedna z przyczyn ukształtowania się wśród stoczniowców tak wielkiej samoświadomości … Na takim obrzeżu, z zewnętrznej perspektywy siłą rzeczy rozwijają się inne sposoby postrzegania. A oprócz tego – jakże bardzo jest to nabrzmiałe znaczeniem – buduje się tam konstrukcje, którymi można dotrzeć przez morze ku innym brzegom …&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszędzie obowiązkowo piołun, parę firletek, cały teren pokryty jest soczystą i bujną zielenią, roślinność z wielkim apetytem pochłania rozrzucone wszędzie metalowe części, przydając całemu otoczeniu czegoś bardzo przypadkowego, swobodnego. Niech się rozrasta, jeśli chce. Kimże my jesteśmy, by jej tego zabronić. W jednym ze starych ceglanych budynków pracował Lech Wałęsa. Kończąc oprowadzanie, nasz przewodnik powiedział, że Wałęsy nie należy ślepo wielbić, jednak trzeba uznać rolę, jaką odegrał w tamtym czasie, to jak najbardziej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-3656576371428580069?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/3656576371428580069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/swiat-stoczni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3656576371428580069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3656576371428580069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/swiat-stoczni.html' title='Świat stoczni'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-2394303453880400791</id><published>2009-08-20T12:45:00.000+02:00</published><updated>2009-09-04T13:44:23.819+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SCENA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PISANIE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PROCES PISANIA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='CIAŁO'/><title type='text'>Pisanie ciałem</title><content type='html'>Tak, oczywiście, pisanie na samym początku i najczęściej odbywa się w głowie. Następnie, wędrując przez rękę, przelewane jest na papier, albo, mniej romantycznie – wprowadzane do dokumentu w edytorze Word. Zbytnim uproszczeniem byłoby myślenie, że te części ciała są jedynymi, które zaangażowane są w proces pisania lub z jego powodu są narażone na wysiłek...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisarze (np. John von Düffel, m.in.) to najczęściej ludzie mocno trenujący swoje ciało, zarówno przy biurku, jak i w wodzie, na bieżni czy w siłowni. Zrównoważenie tego wszystkiego, co dzieje się w głowie staje się konieczne, aby przeżyć. Wydaje się, że określony poziom kondycji fizycznej wpływa też na kondycję w czasie pisania. &lt;br /&gt;Istnieje jednak oddziaływanie na ciało piszącego, którego nie da się przewidzieć lub zniwelować ani za pomocą odpowiedniej pozycji siedzącej ani przez wystarczającą ilość ćwiczeń fizycznych, rzadko się o tym słyszy i właściwie niczego na ten temat do tej pory jeszcze nie czytałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to oddziaływanie opisywanych historii wprost na ciało. W zależności od tego, co piszę, nad jaką sceną pracuję, może ona mnie w całkowicie fizyczny sposób przytłoczyć, wyczerpać, wyssać z sił. Nie ma to nic wspólnego z momentem pisania, tylko konkretnie z jego treścią. Kiedyś opisywałam sytuację, w której u mojego protagonisty nastąpiło załamanie – w tym punkcie doszłam do połowy swojej pierwszej powieści – wówczas i ja padłam jak na komendę i wstałam dopiero po dwóch dniach gorączkowania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas pisania nie pracuje się wyłącznie głową, pisanie to również praca fizyczna, w bardzo dosłownym znaczeniu. Dziś przed południem napisałam scenę, w której mi coś kompletnie nie pasuje, od razu ogarnęło mnie osobliwe poczucie, że dzisiaj nie uda mi się już zrobić niczego mądrego. Powinnam ewentualnie zjeść coś na obiad, ale jeszcze nie jestem całkiem pewna. Może lepiej powinnam poczytać? Rano skończyłam czytać wspaniałą książkę, wreszcie: Miłość w czasach cholery, Gabriela Garcii Márqueza. Nie chcę nawet myśleć o tym, co ten człowiek musiał przechodzić w trakcie pisania tej książki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-2394303453880400791?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/2394303453880400791/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/pisanie-ciaem.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2394303453880400791'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2394303453880400791'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/pisanie-ciaem.html' title='Pisanie ciałem'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-6613600126900010450</id><published>2009-08-19T13:51:00.000+02:00</published><updated>2009-09-04T13:47:39.212+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSZCZANIE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='CHWIN'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WARSZAWA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MIASTA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='HUELLE'/><title type='text'>Stolica kulturalna.  Czy będzie nią Gdańsk?</title><content type='html'>Wczoraj byłam ze Sławkiem w lokalu przy ulicy Piwnej i wypiłam dużo kawy. Sławek pracuje w specjalnie stworzonym biurze projektowym, w którym toczą się prace nad planami, w oparciu o które Gdańsk będzie się ubiegał o miano europejskiej stolicy kulturalnej w roku 2016. Albo dokładniej mówiąc – jednej z dwu stolic kulturalnych, bowiem jeśli już teraz wiadomo, że jednym z obu miast ma być miasto polskie, to drugie będzie leżało w Hiszpanii. &lt;br /&gt;Do konkursu stanęło dostojne grono polskich miast: między innymi Warszawa, Łódź i Lublin. Kraków nie, powiedział z ulgą Sławek, Kraków był już stolicą kulturalną kilka lat temu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc najmądrzejsze i najbardziej obeznane w kwestiach kultury głowy w konkurujących ze sobą miastach siedzą w swoich biurach i opracowują koncepcje, zastanawiając się nie tylko nad tym, jakie imprezy mogłyby się odbyć, ale i nad tym, jak mogliby w dłuższej perspektywie wzbogacić krajobraz kulturalny swojego miasta. Ambitne zadanie. Kiedy podano nam pierwszą kawę, wydawało mi się to jednak dziecinną igraszką. Przecież Gdańsk powinien właściwie automatycznie zostać zwycięzcą, reszta to zwykła formalność. Jeszcze dwie albo trzy kawy i wszystko okazuje się znacznie bardziej skomplikowane. O ile dla mnie jako Niemki Gdańsk w sposób oczywisty wywołuje wyraźne konotacje kulturalne – w dużej mierze dzięki Günterowi Grassowi – to w polskich głowach wygląda to zupełnie inaczej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Polsce, jak powiedział Sławek, Gdańsk ma polityczny, historyczny „posmak”, który jest silniejszy niż wszystko inne. Oczywiście są sławni autorzy, tacy jak Chwin czy Huelle, którzy w swoich dziełach zajmują się fenomenem Gdańska, nie są oni jednak w stanie całkowicie przykryć tej najnowszej, politycznej przeszłości Gdańska. No i poza tym nastawienie samych Gdańszczan – oni sami patrzą na swoje miasto najbardziej krytycznym okiem. Nic tu się nie będzie działo, nic się nie zmieni, nie pojawi się tu nic interesującego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie dopuszczałam do siebie takiego obrazu Gdańska. Gdybym sama miała wymienić trzy miasta w Polsce, które najbardziej kojarzą mi się z kulturą, to Gdańsk z całą pewnością znalazłby się wśród nich. Kultura to coś więcej niż taniec, teatr, koncerty. Kultura jest zbiorowiskiem wszelkich fenomenów danego miasta, a tych zaiste jest w Gdańsku dosyć. Fakt, że polityka i historia mają tu też coś do powiedzenia wcale nie jest niekorzystny, a wręcz stanowi podłoże tego, czym jest to miasto.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-6613600126900010450?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/6613600126900010450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/stolica-kulturalna-czy-bedzie-nia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6613600126900010450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6613600126900010450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/stolica-kulturalna-czy-bedzie-nia.html' title='Stolica kulturalna.  Czy będzie nią Gdańsk?'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-6393104255000959339</id><published>2009-08-18T11:27:00.000+02:00</published><updated>2009-09-04T13:48:55.474+02:00</updated><title type='text'>Wrzeszcz / Langfuhr</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sop0GhxHTXI/AAAAAAAAACk/3wWMVJYp44U/s1600-h/DSCN3888~.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sop0GhxHTXI/AAAAAAAAACk/3wWMVJYp44U/s400/DSCN3888~.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5371233161085144434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-6393104255000959339?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/6393104255000959339/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/wrzeszcz-langfuhr.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6393104255000959339'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6393104255000959339'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/wrzeszcz-langfuhr.html' title='Wrzeszcz / Langfuhr'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sop0GhxHTXI/AAAAAAAAACk/3wWMVJYp44U/s72-c/DSCN3888~.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-2708945120817323545</id><published>2009-08-18T11:01:00.000+02:00</published><updated>2009-09-04T13:40:11.023+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='BEZDOMNY'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='JARMARK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='POCZTA POLSKA'/><title type='text'>Miasto odzyskane</title><content type='html'>Koniec jarmarku, nareszcie! &lt;br /&gt;Wczoraj miasto wyraźnie odetchnęło, kiedy rozbierano ostatnie stoiska, wymiatano ostatnie brudy, a właściciele bud jarmarcznych kulturalnie upijali się w małych parkach za kościołem Mariackim. To niewiarygodne uczucie, kiedy tak idzie się ulicą Długą i rzeczywiście nic nie zasłania fasad budynków ani bruku przed nogami, żadnych plastikowych neonków, żadnej damskiej bielizny w dużych rozmiarach, żadnego taniego makijażu, urządzeń do masażu łydek i pasów ogrzewczych z czystej żywej wełny, no i żadnej srebrnej biżuterii z jadowicie zielonym bursztynem…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze na pocztę – chodzenie tam należy już niemal do moich codziennych rytuałów, po pierwsze dlatego, że plac przed pocztą jest naprawdę jednym z moich ulubionych miejsc, a po drugie ktoś w Niemczech troszczy się o mnie więcej niż bardzo – spotkałam dwóch bezdomnych, którzy w wysłużonych wózkach dziecięcych pchali swój dobytek. To było na ulicy Straganiarskiej (ostatnimi czasy bawię się w wyszukiwanie dawnych nazw wszystkich ulic – w tym przypadku chodzi o byłą Häkergasse). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie późniejszego spaceru widziałam te tajemnicze postacie niemal na wszystkich ulicach Śródmieścia: na ławkach, w parkach, na chodnikach. Budzili we mnie wzruszenie, bił od nich jakiś głęboki spokój. I to kojące uczucie: Oni są częścią Gdańska, nie są nawiezioną tu tandetą, tylko Gdańszczanami, po prostu ludźmi. Jeden z nich ułożył w wózku na zakupy swoje posłanie do spania porządniej niż ja to robię na swoim łóżku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-2708945120817323545?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/2708945120817323545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/miasto-odzyskane.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2708945120817323545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2708945120817323545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/miasto-odzyskane.html' title='Miasto odzyskane'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-377648226428252202</id><published>2009-08-16T18:27:00.000+02:00</published><updated>2009-09-04T13:41:26.952+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MĘŻCZYŹNI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WOJNA ŚWIATOWA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='OLIWA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KATEDRA'/><title type='text'>Oliwa. Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny</title><content type='html'>Byłam z B. w Oliwie, czuliśmy bardzo odświętny nastrój, kiedy przechadzaliśmy się pod drzewami i co krok natykaliśmy się na nowożeńców... ze zdziwieniem stwierdziłam, że czarny kolor wśród panów młodych stał się chyba niemodny, większość młodych mężczyzn była ubrana na kremowo albo szaro. Nad stawami siedziały obejmujące się pary nastolatków i wpatrywały się urzeczone w pary nowożeńców i kroczących za nimi gości, od czasu do czasu dziewczyny szeptały coś chłopakom do ucha i chichotały. &lt;br /&gt;A w stawie: plątanina jasnozielonych roślin wodnych, które niemalże wypełniały sobą cały staw. Pomiędzy nimi przepychał się olbrzymi karp jak kombajn wcinający się w zboże w czasie żniw, w pewnym momencie utknął i stanął w miejscu. Przechodzące obok nas starsze małżeństwo po cichu naradzało się, jak by tego karpia wydobyć z pułapki. Przypuszczam, że przesunęli swoje plany na wieczór. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem katedra… bardzo lubię wchodzić przez wysunięty do przodu portal na wewnętrzny dziedziniec, stanowiący przedsionek do właściwego wejścia do kościoła. Oczywiście właśnie odbywał się tam ślub, usiedliśmy wiec cicho pomiędzy gośćmi i przysłuchiwaliśmy się śpiewom księdza. Drzwi katedry były cały czas otwarte, ciepły wiatr wpadający z zewnątrz mieszał się z zapachem rozstawionych wszędzie białych lilii. Na dworze wystrzeliła butelka szampana, słychać było stłumiony śmiech.&lt;br /&gt;Posiedzieliśmy pół godziny i wyszliśmy, B. ciągnęło jeszcze na cmentarz znajdujący się w pobliżu katedry. Znaleźliśmy tam groby kilku mężczyzn, którzy zmarli 2 września 1939 roku. Za niecałe dwa tygodnie minie 70 lat od wybuchu drugiej wojny światowej. Abstrakcyjna cyfra. Taki nagrobek jest o wiele bardziej konkretny niż wszystko inne razem wzięte.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-377648226428252202?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/377648226428252202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/oliwa-wniebowziecie-najswietszej-marii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/377648226428252202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/377648226428252202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/oliwa-wniebowziecie-najswietszej-marii.html' title='Oliwa. Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-8710409231197202969</id><published>2009-08-14T14:13:00.002+02:00</published><updated>2009-09-02T18:54:13.976+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GODŁO'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='DWÓR ARTUSA'/><title type='text'>Dyl tkwi w szczegółach</title><content type='html'>"Wejdź do muzeum" – tym hasłem Dwór Artusa zachęca do zwiedzania. Warto go zwiedzić nie tylko ze względu na renesansowy piec, ale też dla niesamowitych kręconych schodów…&lt;br /&gt;Tym razem zarezerwowałam sobie więcej czasu, przede wszystkim żeby przestudiować dokładnie piec i jego różnorakie oblicza. Ileż w nim subtelności, jakich królów dobierano, aby nimi ozdobić piec! Prócz królów saksońskich i polskich – którzy byli mi znani – front przyozdobiony jest alegoriami cnót uważanych przez mieszczaństwo, którego przedstawiciele spotykali się w Dworze Artusa, za szczególnie mu bliskie: nade wszystko cierpliwość i sumienność.&lt;br /&gt;Kiedy tak ciągle dreptałam wokół pieca i dokładnie oglądałam godło Prus, Polski i Gdańska, myślałam, że coś mnie trafi:&lt;br /&gt;Najbardziej wyeksponowane miejsce na całym piecu zajmuje: Dyl Sowizdrzał!&lt;br /&gt;Widocznie w Gdańsku cieszył się dużą popularnością… Doskonale to rozumiem, bo Sowiźrzał to świetna postać literacka. Jednym z moich ulubionych epizodów z opowieści o nim jest ten, który opowiada o jego pogrzebie, pozwolę sobie tu skorzystać z Projektu Gutenberga:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Na pogrzebie Sowizdrzała działy się przedziwne rzeczy. Bowiem kiedy wszyscy stali na cmentarzu wokół trumny, w której leżał Sowizdrzał, ułożono ją na dwóch sznurach, aby opuścić ją do grobu. Wtedy sznur, który był po stronie nóg zerwał się i trumna wpadła do grobu w taki sposób, że Sowizdrzał stanął na nogach. Wówczas wszyscy, którzy przy tym byli mówili: »Zostawcie go tak, niech stoi! Dziwaczny był za życia, to i po śmierci chce taki pozostać.« Zasypali więc grób i zostawili Dyla Sowizdrzała w pozycji stojącej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na grobie ustawili kamień. Na jednej jego połowie wykuto sowę i zwierciadło, które sowa trzyma w szponach, a u góry kamienia umieszczono napis:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;»Niech tego kamienia stąd nikt nie rusza. Tu stojąc spoczywa Sowiźrzała dusza. Anno domini MCCCL.«"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-8710409231197202969?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/8710409231197202969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/dyl-tkwi-w-szczegoach.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8710409231197202969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8710409231197202969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/dyl-tkwi-w-szczegoach.html' title='Dyl tkwi w szczegółach'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-7659557170324898342</id><published>2009-08-13T17:06:00.000+02:00</published><updated>2009-09-02T18:55:33.292+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='TWIERDZA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GÓRA GRADOWA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK KOŚCIÓŁ MARIACKI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KRZYŻ'/><title type='text'>Inspiracja na szczycie góry</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SoQsxAlV2lI/AAAAAAAAACc/4jYmcCJY6Wg/s1600-h/DSCN3895.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SoQsxAlV2lI/AAAAAAAAACc/4jYmcCJY6Wg/s400/DSCN3895.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5369465876214307410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak cudownie jest zakochać się na nowo! Jeszcze dziś rano, przed moją wycieczką na Górę Gradową, nie sądziłabym, że możliwa jest taka burza uczuć, spodziewałam się co najwyżej zwyczajnego widoku na miasto i stocznie, kilku walących się kazamat. A kiedy już tam dotarłam, to była miłość od pierwszego wejrzenia, ze wszystkim, co się z tym wiąże: Widok na Gdańsk jest stąd o wiele bardziej rozległy niż z kościoła Mariackiego (właśnie dlatego, że i on sam stanowi część tej panoramy), zapiera dech w piersiach, a kiedy spojrzałam w górę na krzyż, który miasto Gdańsk postawiło tutaj w 2000 roku, zakręciło mi się w głowie. &lt;br /&gt;Jest to zresztą efekt, który da się powtórzyć wiele razy: Obłoki płynące ponad olbrzymim krzyżem naprawdę dają wrażenie, jakby to nie one się poruszały, tylko krzyż. &lt;br /&gt;Ale potem: łąka usiana makiem polnym, rozpościerająca się ponad starą twierdzą… co za spokój i harmonia w tak historycznym miejscu, które od 1000 lat przechodziło z rąk do rąk, między innymi było także i w pruskich rękach. &lt;br /&gt;Sklepienia fortu pokryte są bujnie rosnącą miękką, pachnącą trawą przeplataną rumiankiem i piołunem. &lt;br /&gt;Kiedy oparłam się o białą akację przekornie stojącą na skraju urwiska i kiwającą gałęziami w stronę Gdańska, przemknęła mi przez głowę nagła myśl: To miejsce z całą pewnością odnajdzie się kiedyś w rzeczywistości literackiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-7659557170324898342?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/7659557170324898342/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/inspiracja-na-szczycie-gory.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7659557170324898342'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7659557170324898342'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/inspiracja-na-szczycie-gory.html' title='Inspiracja na szczycie góry'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SoQsxAlV2lI/AAAAAAAAACc/4jYmcCJY6Wg/s72-c/DSCN3895.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-870182176840242275</id><published>2009-08-12T18:36:00.001+02:00</published><updated>2009-09-01T14:39:04.652+02:00</updated><title type='text'>Dom</title><content type='html'>Coś dla miłośników architektury ryglowej: Za Wielkim Młynem Wodnym znajduje się prawdziwy klejnot… nawiasem mówiąc, mieści się w nim biuro nieruchomości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SoLv0_mqKyI/AAAAAAAAACU/kniuYiMn8No/s1600-h/DSCN3875.JPG"&gt;&lt;img style="WIDTH: 400px; HEIGHT: 300px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5369117399484869410" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SoLv0_mqKyI/AAAAAAAAACU/kniuYiMn8No/s400/DSCN3875.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-870182176840242275?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/870182176840242275/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/dom.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/870182176840242275'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/870182176840242275'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/dom.html' title='Dom'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SoLv0_mqKyI/AAAAAAAAACU/kniuYiMn8No/s72-c/DSCN3875.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-3047643331489606069</id><published>2009-08-12T17:35:00.002+02:00</published><updated>2009-09-01T14:42:45.325+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PAMIĘĆ'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='TRAUMA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='POCZTA POLSKA'/><title type='text'>Pamięć miejsc</title><content type='html'>Kiedy wróciłam do domu, znalazłam karteczkę, którą ktoś położył pod moimi drzwiami: Przyszła do mnie paczka, jest do odbioru na Poczcie Polskiej. Oczywiście że na Poczcie Polskiej, gdzież by indziej, myślałam sobie, dopóki nie spojrzałam dokładniej na awizo – paczka czekała na mnie na &lt;i&gt;tej&lt;/i&gt; Poczcie Polskiej. Dopiero na miejscu mogłam w to uwierzyć. Do tej pory myślałam, że w tym masywnym, rozłożystym budynku jest tylko muzeum, ale w rzeczywistości nadal mieści się tam normalnie działający urząd pocztowy. Flagi Poczty Polskiej wiszące przy drzwiach wejściowych to nie dekoracja. &lt;br /&gt;Czułam się dziwnie uroczyście, kiedy dochodziłam do poczty przez rozległy plac, trzymając w ręce żółtą karteczkę. Nie pstryknęłam żadnego zdjęcia, jak inni turyści, którzy dotarli w to miejsce, nie uważając, na sztywnych nogach okrążyłam budynek, po czym przeszłam prosto przez dębowe drzwi i weszłam do środka. Poczta jak zamek warowny…&lt;br /&gt;A potem przy okienku: stroskana kobiecina otoczona pożółkłymi kopertami, paczkami kawy, herbatą z melisy, zniczami, serwetkami koronkowymi, wypukłymi naklejkami. Niechętnie pozwoliła mi i mojej karteczce zakłócić swój spokój. Z jakiego kraju paczka została wysłana? &lt;br /&gt;Tego nie wiem, odpowiedziałam, przecież jeszcze jej nie dostałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle z zewnątrz dał się słyszeć huk, wyraźnie wdarł się do środka przez uchylone okno w pomieszczeniu kobieciny. Przeszył mnie na wskroś, aż drgnęłam. Potem, oczywiście, ulga – to tylko opona, balon albo coś innego. Przez chwilę poczułam się opętana pamięcią miejsca, tak jakby Poczta przypominała sobie dawne wydarzenia, niosła w sobie przeżytą traumę i nieustannie nią emanowała. &lt;br /&gt;Podobny niepokój odczuwałam też wtedy, gdy widziałam ogromne statki przepływające koło Brzeźna. Czy z tego powodu powinnam siebie złajać? Jestem mocno przekonana,  że miejsca noszą w sobie wspomnienia, tak jak ludzie, i tak jak u ludzi można je wyczuwać. W Gdańsku takich miejsc jest bardzo dużo. Nic więc dziwnego, że czasami wracam do domu bardzo zmęczona. &lt;br /&gt;A co do paczki, to było w niej parę tabliczek czekolady i gęsto zapisany papier. Przyszła z Niemiec.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-3047643331489606069?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/3047643331489606069/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/pamiec-miejsc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3047643331489606069'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/3047643331489606069'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/pamiec-miejsc.html' title='Pamięć miejsc'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-9105347993420853207</id><published>2009-08-10T15:06:00.002+02:00</published><updated>2009-09-01T15:33:42.058+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MORZE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ZATOKA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SOPOT'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='BRZEŹNO'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PLAŻA'/><title type='text'>Patrzeć na morze</title><content type='html'>Ucieczka przed ludzką masą udała się, ale nie do końca. W czasie gdy połowa gdańszczan i wszystkich turystów przebywających w tym regionie pielgrzymuje w niedzielę do Sopotu, druga połowa ciągnie do Brzeźna.&lt;br /&gt;Już od przystanku tramwajowego całe kolumny ludzi posuwały się w kierunku plaży, wzdłuż stoisk z goframi, lodami i rybami. Stara kobieta, która według mojego wyobrażenia wyglądała jak żona rybaka, sprzedawała wędzone flądry, no i niestety postanowiłam kupić sobie jedną. To był powód, żeby zawrócić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem plaża. Była zupełnie podobna do ulicy Długiej w Gdańsku, tyle że ludzie leżeli, nie przesuwali się powolnie w stronę Neptuna i ogólnie mieli na sobie mniej ubrań. A samo morze: niewzruszone, spokojne, ciemne… początkowo ogarnęła mnie rezygnacja, ale w końcu udało mi się znaleźć pół metra kwadratowego wolnego miejsca i usiadłam sobie na parę minut. Zatoka Gdańska pięknie obejmuje Brzeźno… na lewo promenada biegnie dalej w stronę Jelitkowa, gdzie kiedyś znajdowało się molo, dzisiaj jest ono w Brzeźnie. Żeby na nie wejść, nie trzeba płacić, tak jak w Sopocie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy się napatrzyłam do syta, zarzuciłam swój mały plecak na ramiona i poszłam kilkaset metrów dalej w kierunku wschodnim, najpierw po plaży, potem znowu weszłam na promenadę i do lasku. &lt;br /&gt;Nagle bruk zrobił się wyboisty, drogi obrębione były starymi lipami, a kiedy podniosłam wzrok, niespodziewanie znalazłam się w wiosce rybackiej z początku XX wieku. Drobna zabudowa z czerwonej cegły, kilka domów zdrojowych, fryzy ząbkowane z cegieł ułożonych na romb. Wijące się drogi, za drewnianymi płotami wysokie na metr malwy o kielichowatych kwiatach. Cóż za kontrast w stosunku do plaży, która znajdowała się zaledwie kilka metrów stąd… spokój, ot tak po prostu. &lt;br /&gt;Za wioską stoją jednak klockowate brzydkie bloki mieszkalne, które swoją wybujałą fizyczną obecnością grożą starej wiosce rybackiej zepchnięciem do morza. Wszystko to jest kwestią perspektywy. Zwłaszcza w Brzeźnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-9105347993420853207?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/9105347993420853207/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/patrzec-na-morze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/9105347993420853207'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/9105347993420853207'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/patrzec-na-morze.html' title='Patrzeć na morze'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-8384313572535720858</id><published>2009-08-09T12:41:00.000+02:00</published><updated>2009-09-24T10:59:57.426+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ZAZDROŚĆ'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='TEATR'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GŁOWA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KONCEPCJE'/><title type='text'>Tylko w twojej głowie</title><content type='html'>Przedwczoraj byłam w teatrze, wczoraj w pracowni Ines. W teatrze oglądnęłam oparte na monologu przedstawienie o historii teatru z szekspirowskimi elementami, w pracowni oryginalne rysunki węglem przedstawiające kamienie graniczne i genitalia…&lt;br /&gt;W obu przypadkach była to widzialna sztuka, koncepcje wyeksponowane na zewnątrz, które mogą być recypowane wizualnie (oczywiście nie tylko) – na krótką chwilę zdjęła mnie zazdrość, a przez głowę przeszła mi zwariowana myśl, aby złapać za telefon i zadzwonić do pana S. w P. i oznajmić: Koniec z pisaniem o Gdańsku, od teraz Gdańsk będzie malowany i przedstawiany performatywnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szybko jednak zarzuciłam ten pomysł, mimo to pozostał po tym gorzkosłodki posmak. Pisarz działa głównie w samotności. Oczywiście, można pisać w kawiarni, ale to nie to. Doświadczanie pomysłów i tekstów, nawet po ich ostatecznej realizacji, do samego końca pozostaje możliwe tylko w pojedynkę. W swojej głowie.&lt;br /&gt;Żeby tam wytrzymać, pisząc miesiącami, trzeba się tam wygodnie urządzić. Mimo to prędzej czy później przyjdzie moment, kiedy nie da się już wytrzymać, we własnej głowie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś planuję ucieczkę z miasta i ze swojej głowy, nad morze. Może mi się uda.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-8384313572535720858?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/8384313572535720858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/tylko-w-twojej-gowie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8384313572535720858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8384313572535720858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/tylko-w-twojej-gowie.html' title='Tylko w twojej głowie'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-7422457166752055593</id><published>2009-08-07T17:16:00.001+02:00</published><updated>2009-08-31T17:15:28.319+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='SCENA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MORZE'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KASZUBY'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='OLIWA'/><title type='text'>Synaptyczne labirynty</title><content type='html'>Rankiem pierwsze próby napisania możliwej sceny, bardzo intensywne, ciągnące się do późnego popołudnia. Potem wyjście na słońce i wiatr, który w Gdańsku zawsze wieje i nagłe zdziwienie tym, że jest się w miejscu, o którym się pisze. Jak gdyby myśli nie do końca opuściły głowę i z powodu osobliwego niewłaściwego połączenia między synapsami nadal poruszały się po labiryntach mózgu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę się doczekać, żeby w weekend wyjechać w końcu poza gdańskie śródmieście, chciałabym wypuścić się przynajmniej do Oliwy, do parku albo nad morze, nacieszyć się trochę jego bezkresem. Przyjaciółka zaprosiła mnie na Kaszuby, mam wielką ochotę skorzystać z tego zaproszenia. Na mojej liście zadań jest również i to: zbadanie okolicznych terenów wokół Gdańska. Często okolice potrafią powiedzieć o mieście co najmniej tyle, co i samo miasto.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-7422457166752055593?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/7422457166752055593/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/synaptyczne-labirynty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7422457166752055593'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/7422457166752055593'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/synaptyczne-labirynty.html' title='Synaptyczne labirynty'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-238806272065970761</id><published>2009-08-06T18:02:00.001+02:00</published><updated>2009-08-31T17:06:22.812+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='MŁYN'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KRAKÓW'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KSIĄŻKA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='BUDYNEK'/><title type='text'>Wielki Młyn Wodny</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SnsC3x8Oz3I/AAAAAAAAACM/GZKR545DDvQ/s1600-h/DSCN3873.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SnsC3x8Oz3I/AAAAAAAAACM/GZKR545DDvQ/s400/DSCN3873.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366886538264104818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś wróciłam ze spaceru po Starym Mieście rozeźlona, choć właściwie jest to jeden z rejonów Gdańska, które bardzo lubię – usiąść sobie pod którąś z wierzb rosnących wzdłuż brzegów Kanału Raduni i wetknąć nos w książkę…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stary młyn to wspaniała perła przede wszystkim dla miłośników (dużych) budowli z cegły, w tym również i dla mnie. Długo nie mogłam się na niego napatrzeć i do tej pory celowo odmawiałam sobie zwiedzenia jego wnętrza… żeby przypadkiem nie przeoczyć żadnego szczegółu w zewnętrznej bryle budynku, obejrzeć wszystko dokładnie. &lt;br /&gt;W końcu dziś wpadłam na genialny pomysł, aby wreszcie przyjrzeć się bliżej centrum handlowemu kryjącemu się we wnętrzu młyna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno uporządkować odczucia, które pojawiały się po wejściu do środka: atak migreny, nieodparta potrzeba, aby natychmiast zawrócić i wyjść, uciec stamtąd. &lt;br /&gt;W Wielkim Młynie Wodnym sprzedaje się tandetę, czuć tam smród plastiku – jest pusto, jedynie paru zawiedzionych turystów drepcze dokoła. Jeśli jakoś przełknęłam całą tę tandetę i kicz na jarmarku, to przede wszystkim dzięki świadomości, że za dwa tygodnie się skończy. Ale czy naprawdę trzeba było w taki sposób sprofanować tak wspaniały budynek jak Wielki Młyn Wodny? &lt;br /&gt;Przychodzą mi na myśl krakowskie Sukiennice. Tam też nie sprzedaje się rzeczy, których nie można by dostać gdzie indziej, ale przynajmniej nie sprawia to, że łzy cisną się do oczu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-238806272065970761?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/238806272065970761/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/wielki-myn-wodny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/238806272065970761'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/238806272065970761'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/wielki-myn-wodny.html' title='Wielki Młyn Wodny'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SnsC3x8Oz3I/AAAAAAAAACM/GZKR545DDvQ/s72-c/DSCN3873.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-1490357759902541546</id><published>2009-08-05T19:01:00.001+02:00</published><updated>2009-08-31T17:12:10.722+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='WYSPA SPICHRZY'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='POLACY'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='NIEBO'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KOBIETY'/><title type='text'>Island in the Sun</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Snm_9WQHhpI/AAAAAAAAACE/SBh7PLjyEt0/s1600-h/DSCN3881.JPG"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Snm_9WQHhpI/AAAAAAAAACE/SBh7PLjyEt0/s400/DSCN3881.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366531491654764178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś wędrówka po Gdańsku z dwiema niesamowicie inteligentnymi kobietami: Ines, portugalską  malarką i Agnieszką, polską kulturoznawczynią. Małżeństwo Ines to szczególnie interesujący przypadek – nie powstało według utartego wzorca: żona Polka, mąż cudzoziemiec, lecz jest dokładnie na odwrót, cztery lata temu w Londynie wyszła za swojego Radka. A teraz mieszka w Gdańsku. &lt;br /&gt;Mówi, że Polacy to bardzo otwarci ludzie, gościnni i wylewni. Nawet jeśli dziwnie na nią patrzą z powodu jej tatuażu i akcentu. Ostatnio w barze ktoś jej wytknął, że w Portugalii jest tak dużo czarnych. Ona na to odwróciła się na pięcie i poszła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem wspólna wycieczka na Wyspę Spichrzów. Jej ruiny wznoszą się wysoko w górę ku gdańskiemu niebu, do tej pory myślałam, że celowo je tak pozostawiono, poniekąd jako pamiątkę przypominającą o tym, jak miasto wyglądało po wojnie. Agnieszka wyśmiała mnie, powiedziała, że jestem naiwna i idealistyczna. W rzeczywistości chodzi o to, że właściciele działek na Wyspie nie mogą się dogadać, tylko jej niewielka część należy do miasta, reszta jest w prywatnych rękach. Właściwie planuje się wzbogacenie brzegu rzeki o nowoczesną architekturę. &lt;br /&gt;Czyżby ruiny były aż tak bardzo niewspółczesne?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-1490357759902541546?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/1490357759902541546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/island-in-sun.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1490357759902541546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1490357759902541546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/island-in-sun.html' title='Island in the Sun'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Snm_9WQHhpI/AAAAAAAAACE/SBh7PLjyEt0/s72-c/DSCN3881.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-5893813727355952557</id><published>2009-08-04T19:24:00.001+02:00</published><updated>2009-08-31T16:54:25.139+02:00</updated><title type='text'>Piękne jest …</title><content type='html'>Na stoisku z antykami na ulicy Straganiarskiej: Ciche pobrzękiwanie żyrandoli na wietrze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-5893813727355952557?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/5893813727355952557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/piekne-jest.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5893813727355952557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/5893813727355952557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/piekne-jest.html' title='Piękne jest …'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-8592796201597068289</id><published>2009-08-04T19:03:00.000+02:00</published><updated>2009-08-31T16:58:02.179+02:00</updated><title type='text'>Kierowane kroki w kościele Mariackim</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SnhqczqoF9I/AAAAAAAAAB8/Qwgk3ldNkJ8/s1600-h/DSCN3867.JPG"&gt;&lt;img style="WIDTH: 300px; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366155999149823954" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SnhqczqoF9I/AAAAAAAAAB8/Qwgk3ldNkJ8/s400/DSCN3867.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SnhqTL_HCKI/AAAAAAAAAB0/dq9bEtmhjtk/s1600-h/DSCN3866.JPG"&gt;&lt;img style="WIDTH: 300px; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366155833879496866" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SnhqTL_HCKI/AAAAAAAAAB0/dq9bEtmhjtk/s400/DSCN3866.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SnhqKxdVpgI/AAAAAAAAABs/HrCBvXFbYRg/s1600-h/DSCN3865.JPG"&gt;&lt;img style="WIDTH: 300px; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366155689319572994" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SnhqKxdVpgI/AAAAAAAAABs/HrCBvXFbYRg/s400/DSCN3865.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-8592796201597068289?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/8592796201597068289/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/kierowane-kroki-w-kosciele-mariackim.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8592796201597068289'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8592796201597068289'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/kierowane-kroki-w-kosciele-mariackim.html' title='Kierowane kroki w kościele Mariackim'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SnhqczqoF9I/AAAAAAAAAB8/Qwgk3ldNkJ8/s72-c/DSCN3867.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-4767179077201064545</id><published>2009-08-04T18:47:00.001+02:00</published><updated>2009-08-31T17:01:32.822+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PARK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KOCUR'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='BEZDOMNY'/><title type='text'>Brawo Milordzie</title><content type='html'>...właśnie pod moim oknem jakiś bezdomny pcha obładowany wózek, wychylam się i słyszę jak śpiewa: Laissez-vous faire, Milord, venez dans mon royaume.&lt;br /&gt;Na głowie ma wyświechtany kapelusik góralski z muszelkami, jego głos wypełnia mój pokój. Tak w ogóle wygląda oblicze Gdańska w parku, 100 metrów od gwarnego centrum miasta. W czasie porannej kawy w ciągu dziesięciu minut zaobserwowałam kolejno kilkoro ludzi, którzy przeszukiwali ten sam kosz na śmieci. Jeden z nich stosował szczególnie zmyślną technikę, grzebiąc długim kijem także w kontenerach na szkło i makulaturę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym w parku, w gęstych zaroślach jałowca, mieszka czarny kocur. Obserwuję go, gdy starsze panie dokarmiają go czerstwymi bułkami. Myślę, że dobrze się mu powodzi. Przed chwilą gnał po trawniku, goniąc za wyimaginowaną myszą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...i jeszcze coś, co mogę napisać tylko w blogu, bo w przypadku powieści od razu pojawiłyby się zarzuty co do konstrukcji tego obrazu i że oparty jest na powielonych wzorcach: Tak samo jak w poprzednio opisanych sytuacjach, czyli w trakcie porannego gapienia się przez okno, zobaczyłam trzech kominiarzy. Przechodzili przez ulicę, jeden z nich schylił się i próbował przywołać do siebie czarnego kocura. Kot zastygł na chwilę w bezruchu, po czym zniknął w jałowcach. Pozostali dwaj kominiarze roześmiali się.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-4767179077201064545?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/4767179077201064545/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/brawo-milordzie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4767179077201064545'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/4767179077201064545'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/brawo-milordzie.html' title='Brawo Milordzie'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-6406622177822338113</id><published>2009-08-04T12:59:00.001+02:00</published><updated>2009-08-31T17:03:01.747+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KLUB PISARZA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GRANICZNE OBSZARY'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='KASZUBY'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='RODZINA'/><title type='text'>Klub Pisarza</title><content type='html'>Wczoraj wieczorem, to był właściwie już koniec dnia, siedziałam sobie jeszcze w Klubie Pisarza, tuż obok Bazyliki Mariackiej. W barowej karcie menu jest napisane, że bar wyróżnia się szczególnym krakowskim klimatem. Zatem stosownie do tej informacji ściany są pomalowane ciemnymi kolorami, na ścianie wisi jakaś groteskowa rzecz, może dwie, a w rogu stoi witryna z książkami. Mimo to temu miejscu jeszcze bardzo daleko do Krakowa.&lt;br /&gt;Mój plan przewiduje jak najszybsze i jak najlepsze zaznajomienie się z Gdańskiem. Chciałabym jednak uniknąć płaskiej poufałości, nieco wyobcowania, odrobina dystansu dobrze robi każdemu tekstowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiatr przywiał do stolików Klubu morskie powietrze znad Bałtyku, a ja rozmawiałam z towarzyszącą mi osobą o polsko-niemieckich terenach przygranicznych, afrykańskiej sztuce plemiennej i o Kaszubach. Jedno piwo później rozmowa zeszła na dziadków, rodziców i w końcu na dzieci. Zanim wypiliśmy jeszcze więcej piwa, ostrzegłam, że powierzanie pisarzowi swoich historii jest zawsze niebezpieczne. Moja towarzyszka nie przejęła się tym, w końcu zanim powieść się ukaże, minie sporo czasu. Nie brała jednak pod uwagę blogu. Nazwijmy ją zatem Małgorzata i załóżmy, że Małgorzata tak jak ja pochodzi z niemiecko-polskiej rodziny i prezentuje mi par exellence ten region Polski. Małgorzata nie mieszka w Gdańsku. W każdym razie nie w tekście tego blogu. Kto wie, jak to będzie wyglądało w kolejnych wersjach. To co teraz stanowi jeszcze przedmiot inwentaryzacji, wkrótce ulegnie fikcjonalizacji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-6406622177822338113?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/6406622177822338113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/klub-pisarza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6406622177822338113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6406622177822338113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/klub-pisarza.html' title='Klub Pisarza'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-9208829578652379344</id><published>2009-08-04T12:42:00.000+02:00</published><updated>2009-09-18T22:13:42.217+02:00</updated><title type='text'>Straight Slavic Flavour</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SngRTuKWV8I/AAAAAAAAABk/XP5i9dKEN1k/s1600-h/DSCN3863.JPG"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366057986518570946" style="WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 300px" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SngRTuKWV8I/AAAAAAAAABk/XP5i9dKEN1k/s400/DSCN3863.JPG" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-9208829578652379344?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/9208829578652379344/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/straight-slavic-flavour.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/9208829578652379344'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/9208829578652379344'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/straight-slavic-flavour.html' title='Straight Slavic Flavour'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SngRTuKWV8I/AAAAAAAAABk/XP5i9dKEN1k/s72-c/DSCN3863.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-6105361312985733756</id><published>2009-08-04T09:44:00.001+02:00</published><updated>2009-09-18T22:16:15.627+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><title type='text'>Gdańsk w CNN, największa kampania reklamowa miasta</title><content type='html'>&lt;object width="410" height="332"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Mwa9XQauTSA&amp;amp;hl=de&amp;amp;fs=1&amp;rel=0;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Mwa9XQauTSA&amp;amp;hl=de&amp;amp;fs=1&amp;rel=0;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="410" height="332"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-6105361312985733756?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://www.youtube.com/watch?v=Mwa9XQauTSA' title='Gdańsk w CNN, największa kampania reklamowa miasta'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/6105361312985733756/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/gdansk-w-cnn-najwieksza-kampania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6105361312985733756'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/6105361312985733756'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/gdansk-w-cnn-najwieksza-kampania.html' title='Gdańsk w CNN, największa kampania reklamowa miasta'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-1591884344665379009</id><published>2009-08-03T18:32:00.000+02:00</published><updated>2009-09-24T14:23:08.862+02:00</updated><title type='text'>Teraz</title><content type='html'>… jest oficjalnie – dziś po południu była konferencja prasowa, na której zostałam przedstawiona jako pisarka miejska.  Wszystko odbyło się tak bardzo po polsku, jak to sobie wcześniej wyobrażałam, bo już po paru minutach posypały się uściski i zaproszenia na Wigilię. Pośpieszne zerknięcie na mój kalendarz potwierdziło, że mamy dopiero sierpień. Czas, by chwilę odetchnąć. I coś napisać. Od jutra zaczynam działać i korzystać z cennego czasu kolejnego dnia.  Ktoś kiedyś powiedział, że w jedno popołudnie jeszcze nikt niczego wielkiego nie stworzył.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-1591884344665379009?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/1591884344665379009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/teraz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1591884344665379009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/1591884344665379009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/teraz.html' title='Teraz'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-8516371333747856071</id><published>2009-08-03T11:27:00.001+02:00</published><updated>2009-09-24T14:26:46.312+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='INTERNET'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='JA'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='BLOG'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GDAŃSK'/><title type='text'>Przy oknie</title><content type='html'>Jestem tutaj od dwóch dni i od dwu minut prócz swojego okna na Gdańsk mam też i okno na świat – Internet! Właśnie był tutaj Michał z bardzo nieśmiałym monterem, klęli po cichu w przedpokoju i przerzucali kable. Nie chcieli wody, odmówili też, kiedy zaproponowałam kawę, to chyba jakiś niepisany kodeks grzeczności, który ma w sobie zakodowany każdy, kto urodził się i wychował w Polsce.&lt;br /&gt;W tej mierze nie mogę zabłysnąć: nie dość, że jestem w połowie Polką i w całości hybrydą, to jeszcze wychowałam się w Niemczech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sna0iazpyXI/AAAAAAAAABU/_2jaNWNsgyY/s1600-h/IMG_0825.JPG"&gt;&lt;img style="WIDTH: 400px; HEIGHT: 232px; CURSOR: pointer" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365674509463046514" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sna0iazpyXI/AAAAAAAAABU/_2jaNWNsgyY/s400/IMG_0825.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze mówisz po polsku, powiedział Michał na pożegnanie i rzucił szybkie spojrzenie na moje biurko zastawione książkami i broszurami, na co zareagowałam machnięciem ręki. Piszę po niemiecku, po polsku nie potrafiłabym. Nawet teksty, które będą tutaj powstawały czy wreszcie to, co nazywane jest powieścią, będzie się rozwijało na gruncie języka niemieckiego. -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dworze świeci słońce, Gdańsk przywdział letnią szatę, a kwiaciarki ustawiły się dookoła mojego samochodu, tak więc do wieczora będzie otoczony goździkami i słonecznikami. Mewy przecinają niebo, będzie mi ich brakowało, wiem to już teraz.&lt;br /&gt;A teraz: blog. Dziwnie się czuję z myślą, że inni będą czytali to, co zazwyczaj, ledwie wypowiedziane, zapisuje się w zeszyciku tylko dla siebie i już po kilku miesiącach niewiadomo, o co właściwie chodziło.&lt;br /&gt;Nie chciałabym jednak, aby konieczne było zachowanie tych wszystkich myśli w zgoła odmienny sposób. Moje teksty są poddawane dziesiątkom zmian i przeróbek, blog natomiast ma być bardziej swobodny, bezpośredni. Rozpoczynam go od dziś, dzisiejszy dzień jest sygnałem do startu w literaturę miejską i w blog.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-8516371333747856071?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/8516371333747856071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/przy-oknie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8516371333747856071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/8516371333747856071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/08/przy-oknie.html' title='Przy oknie'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/Sna0iazpyXI/AAAAAAAAABU/_2jaNWNsgyY/s72-c/IMG_0825.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7245412298138947187.post-2414420432894576147</id><published>2009-07-24T14:00:00.010+02:00</published><updated>2009-09-01T11:23:00.904+02:00</updated><title type='text'>Sabrina Janesch: Gdańska pisarka miejska 2009</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SmnLKRSeVOI/AAAAAAAAAA8/LMX4dh5D6Yw/s1600-h/1015862a.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 154px; FLOAT: right; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5362040208661304546" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SmnLKRSeVOI/AAAAAAAAAA8/LMX4dh5D6Yw/s200/1015862a.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Sabrina Janesch otrzymała stypendium na stanowisko pisarza miejskiego stworzone w ostatnim czasie przez Niemieckie Forum Kultury Europy Środkowej i Wschodniej i została pisarką miejską Gdańska. Stypendium na stanowisko pisarza miejskiego na rok 2009 zostało przyznane przez Niemieckie Forum Kultury Europy Środkowej i Wschodniej we współpracy z miastem Gdańsk. Mianowanie połączone z konferencją prasową odbyło się w Gdańsku w poniedziałek, 03 sierpnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sabrina Janesch studiowała kreatywne pisanie, dziennikarstwo kulturalne i polonistykę w Hildesheim i w Krakowie. Od 2004 roku publikuje nowele i reportaże w antologiach i czasopismach, m.in. w &lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://www.mitteldeutscherverlag.de/"&gt;&lt;span style="color:#cc6600;"&gt;Mitteldeutschen Verlag&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;, w &lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="http://www.publik-forum.de/f4-cms/tpl/pufo/display.asp?cp=pufo"&gt;&lt;span style="color:#cc6600;"&gt;Publik-Forum&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; &lt;span style="color:#666666;"&gt;oraz w &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.dasmagazin.de/content/archiv/artikelsuche.php?sent=1&amp;amp;quickSearch_x=1&amp;amp;datastart=0&amp;amp;datacount=10&amp;amp;stichwort=janesch"&gt;&lt;span style="color:#cc6600;"&gt;&lt;em&gt;Das Magazin&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;. Jest zwyciężczynią zorganizowanego przez NDR konkursu na nowelę O-Ton-Wettbewerb 2006, obecnie pracuje nad swoją pierwszą powieścią, której fragment pojawił się wiosną 2009 roku w magazynie literackim bellatriste № 23.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowe stypendium na stanowisko pisarza miejskiego stworzone przez Niemieckie Forum Kultury ds. Europy Wschodniej ma na celu popularyzowanie na szerokim forum publicznym wiedzy na temat wspólnego dziedzictwa kulturowego Niemców i ich sąsiadów w tych regionach Europy Środkowej i Wschodniej, które były bądź też nadal są zamieszkiwane przez Niemców oraz wspieranie wyróżniających się inicjatyw w zakresie budowania wzajemnego zrozumienia i nawiązywania dialogu międzykulturowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W roku 2009 stypendium zostało przyznane we współpracy z miastem Gdańsk. Stanowisko pisarza miejskiego wiąże się z comiesięcznym stypendium i zapewnieniem na okres pięciu miesięcy bezpłatnego lokum w Gdańsku (od sierpnia do grudnia 2009 roku).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ramach pracy pisarki miejskiej Sabrina Janesch podczas całego swojego pobytu w Gdańsku będzie prowadziła dziennik internetowy i opisywała swoje doświadczenia, spotkania i wydarzenia, będzie zamieszczała zdjęcia i podobne materiały. Za pośrednictwem blogu możliwe jest także kontaktowanie się z autorką.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;color:#999999;"&gt;(Thomas Schulz, Niemieckie Forum Kultury Europy Środkowej i Wschodniej, Poczdam)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7245412298138947187-2414420432894576147?l=pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/feeds/2414420432894576147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/07/sabrina-janesch-gdanska-pisarka-miejska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2414420432894576147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7245412298138947187/posts/default/2414420432894576147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pisarka-miejska-gdansk.blogspot.com/2009/07/sabrina-janesch-gdanska-pisarka-miejska.html' title='Sabrina Janesch: Gdańska pisarka miejska 2009'/><author><name>Sabrina Janesch</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06005660849849462668</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_PGsfiF-REuo/SmnLKRSeVOI/AAAAAAAAAA8/LMX4dh5D6Yw/s72-c/1015862a.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
